środa, 25 stycznia 2017

#23 Pani Einstein - Marie Benedict


Tytuł: Pani Einstein
Autor: Marie Benedict
Gatunek: powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Znak








„Pani Einstein" jest debiutancką powieścią Marie Benedict. Chociażby przez to, że jest to pierwsza książka jej autorstwa, nie oczekiwałam dużo. Wymagań nie miałam też przez fakt, iż o realnej pani Einstein, czyli Milevie Marić, tak naprawdę nic nie wiedziałam (na czele z informacją o tym, że taka osoba w ogóle istniała..).

Dwudziestojednoletnia Mileva Marić należy do grona pierwszych kobiet, które zdecydowały się studiować "męski" kierunek – fizykę. Nie jest traktowana poważnie zarówno przez wykładowców, jak i przez kolegów z roku, z wyjątkiem jednego – Alberta Einsteina. Mężczyzna dostrzega w Milevie osobę godną do dzielenia pasji oraz współpracy przy projektach naukowych.

W „Pani Einstein” wątek odkrycia teorii względności ma znaczenie, jednak jest tak naprawdę tylko tłem wydarzeń. Na pierwszym planie zostaje przedstawiona codzienność Einsteinów – ich relacje, spotkania towarzyskie, problemy. Nie do końca wiadomo, czy wydarzenia opisane w książce są prawdziwe, ponieważ tak naprawdę nie zostało wyjaśnione, jak potoczyła się historia Milevy i Alberta. Sytuacje przedstawione w „Pani Einstein" wprawdzie są uważane za prawdopodobne, jednak przez brak możliwości potwierdzenia ich, nie można powiedzieć o książce, że jest ona oparta na faktach. Sama autorka przyznaje, iż powieść jest próbą odpowiedzi na pytanie „co by było gdyby” w oparciu o nieliczne, dostępne źródła, takie jak listy, które Albert i Mileva wysyłali do siebie po ślubie. Niemniej, historia przedstawiona przez Marie Benedict satysfakcjonuje mnie, ponieważ jest ona napisana wartko, a wydarzenia tworzą spójną, prawdopodobną powieść o związku nieprzeciętnie inteligentnej pary.

Przyznam szczerze, że postać Milevy w pewnym momencie zaczęła mnie irytować, do tego stopnia, że musiałam się zmusić do kontynuowania lektury. Zastanowiłam się dłużej nad tym odczuciem i zreflektowałam się, co było jego przyczyną. Powodem niechęci stała się przemiana głównej bohaterki – z młodej kobiety, dążącej do realizacji celów, zamieniła się w kurę domową i służącą Alberta, której ambicje zostały „przygaszone” na skutek źle podjętych w życiu decyzji.

Historia zawarta w „Pani Einstein” pokazuje, iż wybitni ludzie nie są doskonali w każdej sferze życia – tak samo mają problemy, wątpliwości i to nie tylko na stopie naukowej. Marie Benedict na podstawie historii Milevy zwraca uwagę na to, że wielkie odkrycia powstają tak naprawdę w codzienności, spychając na bok inne priorytety, które można bezpowrotnie zniknąć. A przecież nie tylko „wielkie umysły” w pogoni za sukcesem mogą utracić w życiu coś cennego.



Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

czwartek, 19 stycznia 2017

#22 Niebezpieczna gra - Joanna Opiat-Bojarska


Tytuł: Niebezpieczna gra
Autor: Joanna Opiat-Bojarska
Gatunek: kryminał/thriller/sensacja
Wydawnictwo: Czwarta Strona








„Niebezpieczna gra” to drugi tom z cyklu o pani psycholog Aleksandrze Wilk. Dobrze jest zapoznać się z historią przedstawioną w pierwszej części, czyli w „Grze pozorów”, jednak nie jest to konieczne do swobodnego zagłębienia się w fabule. Spokojnie mogę stwierdzić, że Joanna Opiat-Bojarska niczego nie zdradza czytelnikowi niezapoznanemu z wcześniejszymi poczynaniami bohaterki, a nawet powiedziałabym, że pojawiające się do nich nawiązania są subtelnym mrugnięciem oka i smaczkami dla osób towarzyszących jej w przeszłych doświadczeniach. Ale.. o co tak właściwie chodzi i w związku z czym delektować się podanymi przysmakami?

Zacznijmy od początku. W życiu każdego pracującego człowieka pojawia się czas, kiedy idzie na.. urlop! Z takiego przywileju planuje też skorzystać wspomniana już poznańska pani psycholog - Aleksandra Wilk. Jej dzieci wyjechały na obóz, więc oczami wyobraźni już widziała spokojne, romantyczne wieczory spędzane w domu ze swoim partnerem. Wszystko pewnie poszłoby po myśli Aleksandry, ale w tym samym czasie do jednego z łódzkich szpitali trafia mężczyzna - ofiara wypadku samochodowego, w wyniku którego utracił pamięć. Wydarzenie weryfikuje zamiary kobiety, ponieważ pacjent wymawiając tylko jej imię i nazwisko, skutecznie skłania Aleksandrę do przyjazdu do Łodzi i zagłębienia się w jego tajemniczą sprawę.

Joanna Opiat-Bojarska kolejny raz zaskoczyła mnie swoją dociekliwością i chęcią oddania w ręce czytelnika informacji zaczerpniętych u specjalistów z dziedzin dotykających fabuły książki. Widać, że autorka dokłada starań, aby osoby sięgające po jej powieści, dostały konkretną wiedzę (naprawdę odnoszę wrażenie, że nie wyciągnęłam z tej książki jedynie kryminalnej historii), a nie informacje znalezione pobieżnie na Wikipedii.
W pozycjach z serii o Aleksandrze Wilk podoba mi się także skondensowanie akcji w kilku dniach (każdy rozdział opisuje jeden dzień), dzięki czemu czytając te książki, nie mam wrażenia rozciągnięcia fabuły. Przez możliwość patrzenia na akcję z kilku perspektyw, czytelnik nie ma wrażenia, że coś dzieje się za szybko czy w niewytłumaczony sposób, ale wszystko składa się w uzasadniony ciąg wydarzeń. A skoro już mowa o kilku spojrzeniach – jedno z nich pozwala niemalże od pierwszych stron książki poznać odczucia.. osoby o ciężkiej przeszłości, która bezpośrednio jest zamieszana w samo sedno sprawy z „Niebezpiecznej gry”.

Spotkałam się z opinią, że książki Joanny Opiat-Bojarskiej czyta się dla zakończeń i rzeczywiście, jestem w stanie zgodzić się z tym. O ile, jak napisałam na początku - „Niebezpieczną grę” można przeczytać jako osobny tom, to – drogi Czytelniku, nie nastawiaj się, że będzie to Twoje ostatnie spotkanie z Aleksandrą Wilk.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

środa, 11 stycznia 2017

12 książek, które czeka na przeczytanie stanowczo za długo

Rok 2017 rozgościł się już na dobre, a ja publikuję dopiero pierwszy post! Masakra, jak ten czas szybko leci..
Dzisiaj chcę podzielić się z Wami dwunastoma tytułami, które chcę przeczytać w tym roku (plan brzmi: po jednej na każdy miesiąc, ale już na początku stycznia ośmielam się poddać ten zamiar wątpliwościom..). Dlaczego właśnie te tytuły? Ponieważ czekają one na przeczytaniu baardzo długo!
Zapraszam do zobaczenia, które pozycje (jak na razie!) pełnią jedynie funkcję dekoracyjną na moich półkach ;)




1. „Drzwi percepcji. Niebo i piekło." - Aldous Huxley

Ta pozycja czeka na półce na pewno pięć lat. Pamiętam, że kupiłam ją, gdy byłam zafascynowana muzyką i historią The Doors, ponieważ właśnie „Drzwi percepcji" były inspiracją dla Jima Morrisona do wymyślenia nazwy zespołu.




A skoro zaczęłam tematem muzycznym, to następne dwie pozycje również będą z tej działki




 2. „Janis Joplin. Żywcem pogrzebana." - Myra Friedman

Zdobycz z antykwariatu, w stanie idealnym. Również z czasów fascynacji muzyką lat '60/'70. Również od jakichś pięciu lat czeka na swój czas.








3. „Prędzej świnie zaczną latać" - Mark Blake

To prezent, który dostałam w 2014 roku. Pamiętam, że byłam z niego bardzo zadowolona. Ciekawe, czy treść jest współmierna do poziomu mojego zachwytu..





4. „Dzienniki: 1945-1950" - Agnieszka Osiecka

Kiedyś dostałam też pierwszy tom dzienników Agnieszki Osieckiej. Jestem zachwycona jej listami
wymienianymi z Jeremim Przyborą, lubię czytać o jej życiu. Myślę, że czytanie dzienników Osieckiej również sprawiłoby mi przyjemność. Naprawdę liczę na to, że sięgnę po nie w tym roku..





5. „Milion małych kawałków" - James Frey

Jest to książka, o której swojego czasu było głośno. A mnie udało się ją kupić na jednych z facebookowych grup za śmieszną cenę.. Pewnie było warto, nie? 







6. „Nie mów nikomu" - Harlan Coben

Razem z „Milionem małych kawałków" kupiłam też „Nie mów nikomu" w angielskiej wersji. Stwierdziłam, że spróbuję swoich sił w czytaniu w obcym języku.  Chyba miała być przyjemną formą przygotowania do egzaminu z tego języka, ale taka motywacja też na mnie nie podziałała.







7. „Bez pożegnania" - Harlan Coben

A ta książka, to już nawet nie wiem, ile u mnie stoi. Nie chcę liczyć, żeby się nie pogrążać. Upolowana w koszu z tanimi książkami. I to nawet nie jest tak, że się za nią nie zabrałam, bo towarzyszyła mi na którymś wyjeździe! Nie wiem, dlaczego ją porzuciłam..






 8. „Stephen King na wielkim ekranie"  Stephen King

.. czyli pięć krótkich form Mistrza horroru, które zostały zekranizowane. Zaczęłam je czytać. Ale. Problem w tym, że ja na opowiadania muszę mieć nastrój, przez co przeczytałam trzy z nich, a pozostałe dwa jeszcze czekają na "właściwy moment". Tak, dłużej niż rok.







9. „Serca Atlantydów" - Stephen King

Kurcze, dociera do mnie, że jak byłam młodsza, to byłam mistrzem okazji. O ile można tak powiedzieć o wymianie podręcznika do biologii na początku roku szkolnego na „Serca Atlantydów" Stephena Kinga i „Pamiętnik narkomanki" Barbary Rosiek w antykwariacie. Warto było.






10. „Najgorszy człowiek na świecie" - Małgorzata Halber

Powieść stosunkowo nowa, bo wydana w 2015 roku. Wyrzuty sumienia wzbudza we mnie fakt, że pożyczyłam ją od koleżanki 1,5 roku temu. Na szczęście ona już zdążyła ją przeczytać.






11. „Nie martw się, to tylko życie" - Adam Szewczyk

Ta książka czeka "tylko" rok. Jest owocem jednej z wymian książkowych organizowanych w moim mieście. Chyba zwlekałam z przeczytaniem jej ze względu na to, że nic nie słyszałam ani o niej, ani o autorze. Na szczęście ostatnio chętniej sięgam po pozycje te mniej znane, więc może niedługo ją przeczytam.






12. „Między książkami" - Gabrielle Zevin

Mój zakup z ostatnich wakacji, więc wstydu zbyt dużego nie ma. "Między książkami" trafiło na tę listę ze względu na to, od kiedy planuję ją przeczytać, a trwa to zdecydowanie dłużej, niż moje posiadanie tej pozycji, czyli prawdopodobnie od końca 2014 roku.





Przyznaję, że w czasie tworzenia tej listy zaczęło mi być głupio. Może takie "publiczne pochwalenie się" nią zmotywuje mnie do pewnych zmian i zwrócenia uwagi na te książki.

Co znajduje się na Waszych stosikach wstydu?



piątek, 9 grudnia 2016

#21 W labiryncie obłędu - Jolanta Kosowska


Tytuł: W labiryncie obłędu
Autor: Jolanta Kosowska
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Novae Res








Po powieść"W labiryncie obłędu" Jolanty Kosowskiej sięgnęłam zachęcona pozytywnymi opiniami o poprzednich książkach autorki. Akurat jestem na etapie zaczytywania się w kryminałach, a że w tej pozycji głównym bohaterem jest psychoterapeuta (a sama interesuję się psychologią i kończę studia na tym kierunku), stwierdziłam, że to może być dobre! Czy moje nadzieje spełniły się? Zachęcam, do zapoznania się z recenzją.
Jak już wspomniałam, Wojciech, czyli główny bohater, zajmuje się prowadzeniem psychoterapii. Pewnego razu po dniu pracy przy drzwiach swojego gabinetu zastaje zachowującego się niespokojnie mężczyznę. Okazuje się, że postawa gościa spowodowana jest troską o mającą problemy dziewczynę, która przy okazji jest byłą partnerkę Wojciecha. Człowiek stanowczo „prosi” Wojciecha o pomoc Karolinie, na co główny bohater bez wahania przystaje.

I w tym miejscu pierwszy raz włączyła mi się lampka ostrzegawcza (chociaż powinna zaświecić się już po przeczytaniu opisu z okładki książki, ale o tym za chwilę). Dlaczego? Ponieważ od pierwszego roku, ba - od pierwszych zajęć psychologii, studentom wpaja się, że nieetyczne jest leczenie zwłaszcza osób, co do których nie ma się obojętnego stosunku. Uważam, że była dziewczyna zalicza się do takich osób, zresztą sam bohater uświadamia to zarówno sobie jak i czytelnikowi na pierwszych stronach książki. Wracając do opisu z okładki - sytuacja leczenia Karoliny jest na niej przedstawiona, jednak wierzyłam, że to po prostu błąd w blurbie. Łudziłam się, iż autorka książek ocenianych dosyć wysoko, jeżeli nie jest pewna czegoś, o czym pisze, to sięga po opinie osób specjalizujących się w dziedzinach poruszanych w fabule. Wyjątkowo zwracam na to uwagę, ponieważ Wojciech został wykreowany na "wziętego psychoterapeutę", jednak jego stosunek do etyki zawodu psychologa pozostawia dużo do życzenia.

Odchodząc już od nierealności głównego bohatera, nie potrafiłam w żaden sposób zaangażować się w fabułę nie tylko przez niego. W lekturze przeszkadzało mi dosłownie wszystko - poczynając od nadmiaru zdań pojedynczych, idąc przez „przecinkowy" sposób opisywania postaci (który swoją drogą czynił z Wojciecha kompletnego idiotę, ponieważ bohaterowie zostali przedstawiani czytelnikowi przy okazji przypominania głównemu bohaterowi, w jaki sposób pojawili się w jego życiu), a kończąc na absurdalnych sytuacjach, które z trudem pchały fabułę do przodu. Gubiłam się w czasie akcji, ponieważ wspomnienia Wojciecha nagle pojawiały się w opisie teraźniejszości i trwały tak długo, że gdy wracałam do czasu obecnego (a raczej, gdy zorientowałam się, że fabuła już do niego wróciła), to nie pamiętałam, gdzie tak właściwie zatrzymałam się w historii. Niestety, między innymi wymienione elementy sprawiły, że podczas czytania całkowicie straciłam zainteresowanie głównym wątkiem, a nawet nie chciałam poznać rozwiązania zagadki, bo byłam po prostu zmęczona wszystkim, co było związane ze sposobem przestawienia fabuły.

Dobrnęłam do końca lektury, ale podejrzewam że moją główną pobudką ku temu było doszukiwanie się kolejnych niezgodności. Mam nadzieję, że inne pozycje Jolanty Kosowskiej są bardziej dopracowane i słusznie zasłużyły na wysokie oceny. Moim zdaniem ta jest pomyłką i z tego też powodu zdecydowanie odradzam czytanie „W labiryncie obłędu", a czytelników zainteresowanych poczynaniami literackimi autorki, na ślepo odsyłam do innych jej książek.


Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

niedziela, 27 listopada 2016

#20 Anders Morderca i przyjaciele oraz kilkoro wiernych nieprzyjaciół - Jonas Jonasson


Tytuł: Anders Morderca i przyjaciele oraz kilkoro wiernych nieprzyjaciół
Autor: Jonas Jonasson
Gatunek: literatura współczesna
Wydawnictwo: W.A.B.







Anders Morderca – osoba o takim pseudonimie raczej nie jest zagadką. Mężczyzna rzeczywiście ma na swoim koncie kilka zabójstw – głównie na zlecenie, ale też jest winny kilku połamanych kończyn czy innych uszkodzeń ciała. W kryminalnym świecie nie ma bandziora, który by o nim nie usłyszał. Andersowi z taką sławą nie żyje się źle i pewnie nic by się nie zmieniło, gdyby nie spotkał na swojej drodze pastor Joanny (swoją drogą – niewierzącej) oraz nieco pesymistycznego recepcjonisty Pera. Jaki wpływ mogli mieć ci dwoje na dalsze losy Andersa?

Kto zna książki szwedzkiego pisarza Jonasa Jonassona, ten nie będzie zaskoczony formą, w jaki została napisana ta pozycja. Tym razem autor również poznaje nas z bohaterami niestandardowymi, ale nie niemożliwymi do spotkania w realnym świecie, a stawia ich w równie zbyt przypadkowych sytuacjach. W obu przypadkach – choć postaci i wydarzenia są mocno naciągane, mogłyby mieć miejsce w rzeczywistości. I gdyby miały, na pewno byłoby o nich głośno we wszystkich mediach!

Zwolennicy dialogów w książkach, znajdą ich w „Andersie Mordercy...” tyle co na lekarstwo. Jonas Jonasson chyba nie przepada za pisaniem ich, ponieważ żadna z jego powieści nie jest w nie obfita, a gdy już się trafią, to maksymalnie zajmują trzy linijki. Pomimo braku tej formy, która „przyspiesza” czytelnikowi czytanie, autor potrafi napędzić fabułę w taki sposób, że odbiorca przemyka przez nią tak samo szybko, a dodatkowo będzie miał wrażenie, jakby znajdował się w samym centrum wydarzeń, ramię w ramię z postaciami.

Czytelnik w czasie lektury niejednokrotnie puknie się w czoło, czytając o perypetiach bohaterów, ale jednocześnie z uśmiechem przyjmie nieprzeciętną treść. „Anders Morderca i przyjaciele oraz kilkoro wiernych nieprzyjaciół” na pewno jest pozycją, przy której czas szybko minie. Nie jest to książka zapadająca w pamięć na długo, ale potraktuję to jako jej atut – będzie można do niej wracać, aby odpocząć od biegu realnego świata i zaangażować się w ten szwedzki, i chociaż kryminalny, to o wiele bardziej sympatyczny.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

środa, 16 listopada 2016

#19 Świt, który nie nadejdzie - Remigiusz Mróz


Tytuł: Świt, który nie nadejdzie
Autor: Remigiusz Mróz
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Wydawnictwo: Czwarta Strona








Ernest Wilmański jest byłym pięściarzem z mroczną przeszłością, który decyduje się rozpocząć nowe, lepsze życie. W tym celu przyjeżdża pociągiem do Warszawy, nie zabierając ze swojego starego życia dosłownie niczego, poza pieniędzmi "na dobry start". Pierwsza okazja na wypełnienie dobrego uczynku nadarza mu się dosyć szybko, ponieważ niedaleko dworca pewien mężczyzna chce wyrównać porachunki z młodą dziewczyną, która podkrada mu węgiel. Na szczęście odmieniony Wilmański znajduje się o właściwym czasie, we właściwym miejscu i pomaga niewieście. Okazuje się jednak, że podjęte działanie nie pomoże Ernestowi w rozpoczęciu takiego życia, jakie zaplanował.

Nie byłam pewna, czy chcę sięgać po "Świt, który nie nadejdzie". Gdy przeczytałam opis z okładki, zaklasyfikowałam tę pozycję do literatury męskiej, ponieważ nie widziałam w niej nic dla siebie. Myślałam, że ganki, strzelaniny i inne cuda "z międzywojennej, przestępczej Warszawy" jak to zostało napisane na okładce, to totalnie nie mój klimat.
Ale książkę jednak kupiłam. Być może przekonała mnie do możliwość posiadania jej przed premierą (w tym miejscu chwalę stoisko Czwartej Strony na Krakowskich Targach Książki!). Nie powiem, że wciągnęłam się w fabułę od razu, jednak coś mnie w niej zaintrygowało. Zapewne klimat, którego jeszcze nie doświadczyłam w żadnej książce, ale o tym napiszę nieco później. Na pewno zaczęło się od pierwszego spotkania głównego bohatera ze wspomnianą już przeze mnie młodą złodziejką węgla - Anastazją. To ona była bodźcem, który zachęcił mnie do wdrożenia się w historię. I całe szczęście, bo z każdą stroną lubiłam teraz coraz bardziej nie tylko dziewczynę, ale też Ernesta, któremu los (a raczej Remigiusz Mróz..) zapewnił niespokojne życie.

Wracając do wspomnianego już oryginalnego klimatu powieści. Mogę spokojnie powiedzieć, że w czasie lektury przenosiłam się do innego świata, bo czytając "Świt, który nie nadejdzie" miałam wrażenie, że dosłownie czuję unoszący się gęsty dym papierosów i odór alkoholu, a "chodząc" ulicami Warszawy, mijałam kobiety lekkich obyczajów (ale spokojnie, nie jest to książka przepełniona nałogami, bo rękę na pulsie trzyma pewien specjalny oddział Policji Państwowej). Mówiąc krótko: czułam mrok, spiski, intrygi. I to mnie wciągnęło, bo nareszcie dostałam coś innego niż ładnie napisana powieść. Dostałam świat, który rządzi się prawami często ustalonymi siłą, a interesy niosą za sobą niemałe ryzyko.

Na koniec zostawiłam moją osobistą wisienkę. Jak wiem, że po Remigiuszu Mrozie można spodziewać się wielu rzeczy, jestem przygotowana na to, że mnie zaskoczy. Powoli nawet wyczuwam już momenty, w których będą zwroty akcji. Jest jednak pewna różnica między innymi książkami autora a tą pozycją. I nie jest to jakieś niespodziewane wydarzenie.. Jest to zaskoczenie wynikające z tego, że w "Świcie, który nie nadejdzie" Remigiusz Mróz zdecydował się przewrócić fabułę do góry nogami i za to odczuwam do niego ogromny szacunek.

środa, 9 listopada 2016

100 książek, które muszę przeczytać [część II]

Hej, hej!
Jakiś czas temu (mniej więcej jakieś 1,5 miesiąca) dodałam pierwszy wpis dwuczęściowej "serii" 100 książek, które chcę przeczytać (kliknij TUTAJ, żeby do niego przejść :) ). Nie ukrywam, że jest mi trochę głupio, że drugą połowę dodaję dopiero teraz, ale cóż.. trochę zapomniałam, trochę nie miałam motywacji. Ale już nie narzekam, tylko nadrabiam zaległości!

Tym razem książki nie są podzielone na kategorie, bo trochę nie potrafiłam ich uporządkować. Jednakże, coś tam udało mi się ponazywać. Zacznijmy od zbioru o nazwie..

KRYMINAŁY


49. Harlan Coben - Nie mów nikomu
50. Harlan Coben - Bez pożegnania
51. Dean Koontz - Twoje serce należy do mnie
52. - Jo Nesbo - Człowiek nietoperz


 53. Adam Szewczyk - Nie martw się, to tylko życie
54. Katarzyna Bonda - Sprawa Niny Frank
55. Remigiusz Mróz - Parabellum. Prędkość ucieczki,
56. Remigiusz Mróz - Zaginięcie
57. Remigiusz Mróz - Rewizja


58. Michael Dobbs - Szpieg w jałcie
59. Michael Dobbs - Na krawędzi szaleństwa
60. Nick Cave - Śmierć Bunny'ego Munro
61.  Claire Kendal - Wiem o tobie wszystko


TYTUŁY, KTÓRYCH NIE ZNAM, A POWINNAM


62. Christopher Paolini - Eragon
63. Wiesław Myśliwski - Traktat o łuskaniu fasoli
64. Anthony Burgess - Mechaniczna pomarańcza
65. Joseph Heller - Paragraf 22


66. Denis Diderot - Kubuś Fatalista i jego pan
67. Milan Kundera - Nieśmiertelność
68. Milan Kundera - Tożsamość
69. Milan Kundera - Żart


 70. John Ronald Reuel Tolkien - Władca Pierścieni - Drużyna Pierścienia
71. John Ronald Reuel Tolkien - Silmarillion
72. Markus Zusak - Złodziejka książek
73. Umberto Eco - Imię róży


74. Gustave Flaubert - Pani Bovary
75. Jane Austen - Duma i uprzedzenie
76. Charles Bukowski - Kobiety
77. Haruki Murakami - Sputnik Sweetheart


78. Emily Bronte - Wichrowe Wzgórza
79. Thomas Harris - Milczenie owiec
80. Lucy Maud Montgomery - Ania z Zielonego Wzgórza
81. Joseph Gaarder - Dziewczyna z pomarańczami


82. Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata
83. William Golding - Władca much
84. Francis Scott Fitzgerald - Wielki Gatsby



MISZMASZ


85. Anthony Doerr - Światło, którego nie widać
86. Joanna Bator - Ciemno, prawie noc
87. Jakub Ćwiek - Kłamca 
88. Erika Robuck - Służąca Hemingwaya



89. Eric-Emanual Schmitt - Kobieta w lustrze
90. Sarah J. Maas - Szklany tron
91. Jonas Jonasson - Analfabetka, która potrafiła liczyć
92. Marice Druon - Król z żelaza


93. Małgorzata Halber - Najgorszy człowiek na świecie
94. Joshua Ferris - Wstać znowu o ludzkiej porze
95. Colleen Hoover - Maybe someday
96. George R. R. Martin - Gra o tron


97. Jordan Belfort - Wilk z Wall Street
98. Yann Martel - Życie Pi
99. Gabrielle Zevin - Między książkami
100. Jarosław Grzędowicz - Pan Lodowego Ogrodu

 
Uff! Listę stworzyłam 18 czerwca. W czerwcu przyszłego roku chciałabym ją zweryfikować. Trzymajcie kciuki, żebym przeczytała chociaż dziesięć pozycji! :)

Czy Wy też macie listy książek, które chcecie przeczytać? :)