czwartek, 22 czerwca 2017

#31 Zdobyć to, co tak ulotne - Beatrice Colin


Tytuł: Zdobyć to, co tak ulotne
Autor: Beatrice Colin
Gatunek: powieść obbyczajowa
Wydawnictwo: W.A.B.








Jamie Arrol razem ze swoją nastoletnią siostrą – Alice oraz z jej guwernantką – Cait Wallace odbywają podróż do Paryża. Podczas lotu balonem zapoznają Emila Nouguier, przedstawiciela bohemy oraz inżyniera, który pracuje przy budowie dzisiejszego symbolu Francji – Wieży Eiffela. Mężczyzna oczarowuje sobą całe towarzystwo, jednak każdą osobę z innego powodu. W tym krótkim czasie szczególny kontakty udaje mu się nawiązać z Cait. W powietrzu różnice międzyklasowe wydają się nie mieć znaczenia, lecz po powrocie na ziemię relacja ta nadal będzie miała szansę na rozwój?

Ta książka nie jest zła, ale nie do końca został wykorzystany jej potencjał. Przyznaję, że gdyby nie opis z okładki, to nie potrafiłabym wskazać najważniejszych bohaterów, ponieważ wszystko działo się wokół wszystkich. Przez to odczuwam niedosyt – uważam, że niektóre wątki (w tym takie, które mogłabym uważać za "główne", ale o tym, dlaczego słowo to ujęłam w cudzysłów, napiszę później) zostały potraktowane po macoszemu, bo zostały tylko zaznaczone, ale bez wdawania się w szczegóły. Mam wrażenie, że autorka zdała płaską relację z życia pewnych osób, które znalazły się w pewnym miejscu.

Wracając do głównego wątku książki. Gdybym sama z siebie miała określić, co nim tak właściwie było, to miałabym z tym problem. Na szczęście tutaj również wydawca wspomógł mnie wskazówką znajdującą się w opisie na okładce książki. Moim zdaniem wątek relacji pomiędzy Cait a Emilem został nieco zakopany pod innymi wydarzeniami zawartymi w książce, jakby toczył z nimi walkę – niby się pojawia, ale nigdy nie mógł wygrać z nimi, aby zdobyć miano wiodącego.

O czym moim zdaniem jest ta powieść? O relacjach – jak najbardziej. O problemach związanych z przynależnością do różnych klas, a chęcią bycia ze sobą. O trudności nawiązywania relacji, gdy chce się być osobą zauważoną i docenioną i o cenie, którą należy za to zapłacić.

Odejście od lektury "Zdobyć to, co tak ulotne" nie było dla mnie problemem. Mniej więcej od połowy przestałam wierzyć, że wskaże mi problem, nad którym warto będzie się zatrzymać, zastanowić. Niestety, sama powieść również kończy się bez puenty.

Nie miałam rozrywki z czytania tej powieści, traktowałam ją jako wypełniacz czasu oraz jako kolejną pozycję, którą mogę dopisać do książek przeczytanych. Na pewno do niej nie wrócę, chociaż myślę, że nie będę potrzebować wiele czasu, aby zapomnieć, o czym ona tak właściwie traktowała.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 

czwartek, 8 czerwca 2017

Majowy book haul i WTK 2017!

Hej, hej!
Nie było mnie tu cały miesiąc, ale okazało się, że blog nie zarósł pajęczynami i w prosty sposób udało mi się do niego dostać :D
Przyznaję, że ten rok jest dla mnie wyjątkowo ciężki jeżeli chodzi o czytanie (obecnie jest za mną tylko 15 książek! -,-), za to w kupowaniu nadal jestem całkiem niezła. W maju z okazji Warszawskich Targów Książki (o których też w tej notce przemycę słów kilka) trafiło do mnie kilka nowych pozycji, Jeżeli jesteście ciekawi, co zasiliło moje stosy wstydu, zapraszam dalej! :)


A zakupowy maj zaczął się od nowego Forsta, czyli „Deniwelacji" autorstwa Remigiusza Mroza. Odkąd świat dowiedział się o kontynuacji trylogii z komisarzem, bardzo nie mogłam doczekać się tej pozycji! Jednak z powodu braku czasu, nadal nie jestem szczęśliwą osobą, która zapoznała się z jego dalszymi losami..

A po prawej stosik, z którym poszłam do pana Mroza do podpisu na WTK :D


Przed WTK udało mi się kupić pierwszą część z Kolekcji Mistrza Grozy, czyli „Misery". Swoją drogą, jestem zachwycona oprawą tych książek! Ładne wydanie w przystępnej cenie.. nie mogę doczekać się, aż uzbieram nieco więcej tytułów z tej serii, żeby (oczywiście tylko przy okazji :D) w skromnym gronie (bo planuję kupić jedynie 5-6 powieści) mogły ładnie prezentować się na mojej półce!



Idąc niechronologicznie - po Targach od Wydawnictwa Poznańskiego trafił do mnie egzemplarz „Rekina i barana" autorstwa Marty i Adama Biernatów. Książka jest naprawdę magiczna..
A od wydawnictwa Filia Mroczna Strona dostałam egzemplarz „Szóstego okna" Rachel Abbott. Jestem już po lekturze i przyznaję, że autorka jest niezawodna w swoim gatunku.


.

Nadszedł czas na zakupy poczynione na Warszawskich Targach Książki, Jeżeli chodzi o samą organizację wydarzenia - jestem zadowolona. Na WTK byłam trzeci raz, więc już wiedziałam, że nie ma co spodziewać się rewelacyjnych promocji u wydawnictw (no, może poza SQN-ową promocją 3 książki w cenie 2 oraz -50% na niektóre tytuły u Czarnej Owcy). Wydarzyło się jednak coś, przez co tegoroczne Targi górują nad poprzednimi edycjami, a mianowicie:
- mogłam poznać osoby, które widziałam wcześniej jedynie na Instagramie, przez co idąc z tłumem nie rozglądałam się tylko za książkami, ale głównie za znajomymi twarzami - czy to właśnie z profilów, czy zapoznanych w poprzednie dni na Targach. Miło jest mieć też taki "cel", dziękuję :)
- znalazłam stoisko Epik Page, którego zarówno w Warszawie jak i w Krakowie skutecznie nie zauważałam :D

Ale wracając do targowych zakupów, które z jednym wyjątkiem zrobiłam jedynie na stoiskach antykwariatów.

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko" - Jack Thorne
Skoro już minęła fala na ten scenariusz, to w końcu mogę wyrobić sobie swoją opinię na jego temat. W dodatku baaardzo skusiła mnie cena za wydanie w twardej oprawie.

„Upiory" - Jo Nesbo
Żałuję, że nie znalazłam więcej książek tego autora, bo po przeczytaniu Pragnienia i Krwi na śniegu jestem nim zachwycona i zdegustowana swoim zaniechaniem wcześniejszego sięgnięcia po jego powieści.

„Wampiraci: Czarne serce" - Justin Somper
Jako dziecko bardzo lubiłam ten cykl, jednak doszłam tylko do trzeciej części. Pod koniec ubiegłego roku udało mi się dokupić wszystkie części poza tą. Gdy zobaczyłam ją na jednym z regałów, zdecydowanie nie mogłam odpuścić sobie tego zakupu!

„Nowe przygody Mikołajka" - Rene Goscinny
Również powrót do dzieciństwa. Nie był to zakup pierwszej potrzeby, ale.. przecież to Mikołajek!
(tak, na zdjęciu to ta książka widmo)



Książki Jonathana Carrolla kupiłam przypadkiem i tylko przez swoją nieuwagę. Gdybym ogarnęła wcześniej, że ten lubiany przeze mnie autor będzie w tym roku na WTK, to na pewno zabrałabym ze sobą z domu trzy jego książki. Ale o jego obecności dowiedziałam się, gdy już byłam w pociągu, przez co do mojej biblioteczki trafiło „Muzeum psów" i „Całując ul". Zdecydowałam się też na zakup własnego egzemplarza „Krainy Chichów", ponieważ czytałam egzemplarz mamy, a powieść ta wywarła na mnie tak duże wrażenie, że koniecznie musiałam mieć ten swój, do tego - podpisany!

Uff! Stos się skończył. Mam nadzieję, że nie będzie długo nosił miana "stosu wstydu", jednak czerwiec pod względem obowiązków absolutnie tego nie wróży. Niemniej - trzymajcie kciuki! :)

czwartek, 4 maja 2017

#30 Wieża milczenia - Remigiusz Mróz


Tytuł: Wieża milczenia
Autor: Remigiusz Mróz
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Damidos








Heather i Scott rozpoczynają nowe życie, w nowym mieszkaniu, w nowym mieście. Ten etap ich wspólnego życia jednak nie trwa długo, ponieważ pewnego wieczoru zostaje odnalezione ciało dziewczyny. W sprawie morderstwa kobiety prowadzone są dwa równoległe śledztwa – jednemu z nich patronuje detektyw Evelyn Thomsen, a drugim zajmuje się sam partner Heather, były wykładowca uniwersytecki wątpiący w to, iż praca służb może zakończyć się powodzeniem. Który z zespołów jako pierwszy odnajdzie morderce i czy zdoła to zrobić, zanim zginie więcej osób?

„Wieża milczenia” nie jest złą książką, jednak jeżeli ktoś oczekuje, iż każda książka opatrzona nazwiskiem Remigiusza Mroza będzie dobrą pozycją, to może być rozczarowany. Widać, że jest to debiut. Autor ma tendencje do opisywania niektórych sytuacji w sposób podręcznikowy. Rozumiem motywację, ponieważ pewnie miało to na celu pełniejsze wyobrażenie sobie przez odbiorcę pewnych scen, jednak w moim odbiorze zabieg ten skutecznie hamował akcję. Remigiusz Mróz zagłębiał się też w życiorysy bohaterów pobocznych, których historia nie odgrywała żadnego znaczenia w fabule, przez co zamiast gnać za akcją, zapoznawałam się ze zbędnymi informacjami na temat postaci.

Niestety, jestem zmuszona negatywnie skomentować bohaterów tej książki.
Po pierwsze, w „Wieży milczenia” pojawia się pierwowzór kultowej postaci z nowszej serii Mroza – Joanny Chyłki. Czy to dobrze? To zależy. Z jednej strony cieszę się, że Eveline „ewoluowała” i w prawniczym cyklu postać stanowczej kobiety lubiącej szybkie auta została lepiej wykreowana, a z drugiej szkoda, że postać Chyłki jest właśnie odtworzeniem innej bohaterki.
Po drugie, postaci są pozbawione emocji. Scott nie przeżywa żadnej żałoby. Nie rozpamiętuje Heather. Utrudnia pracę policji i uważa, że on – cywil historyk, będzie skuteczniejszy w działaniu od służb specjalnych. Cóż, może właśnie w taki sposób godził się ze stratą ukochanej, niemniej obraz tego bohatera jest dla mnie najbardziej nie do przyjęcia, a że odgrywa od w „Wieży milczenia”, to utrudniał mi swoją osobą lekturę.

Widać, że Remigiusz Mróz chciał w fabule zamieszać, żeby uzyskać zapierający dech w piersiach zwrot akcji. Na szczęście, w swoich nowszych powieściach zrobi to zdecydowanie lepiej. Moim zdaniem w „Wieży milczenia” tego plątania było za dużo, przez co fabuła wydawała się być nieskładna.

Finalnie, jestem zmęczona lekturą. Nie mogę powiedzieć, że nie interesowało mnie zakończenie, ale do ukończenia książki bardziej motywowała mnie możliwość „odhaczenia” jako przeczytanej pierwszej książki Remigiusza Mroza. Właśnie przez fakt, iż „Wieża milczenia” jest debiutem i przez znajomość innych pozycji tego autora, cieszę się, że mogłam zapoznać się z jego pisarskimi początkami, jednocześnie dostrzegając poprawę na lepsze w innych jego książkach.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

piątek, 28 kwietnia 2017

#29 Grzech - Nina Majewska-Brown


Tytuł: Grzech
Autor: Nina Majewska-Brown
Gatunek: kryminał/thriller/obyczajowa
Wydawnictwo: Rebis








„Grzech” nie jest pierwszą powieścią Niny Majewskiej–Brown, za to jest jej debiutem kryminalnym. Czy autorka powieści obyczajowych sprostała wyzwaniu napisania książki z innego, cięższego gatunku? Zapraszam do poznania odpowiedzi na to pytanie w dalszej części wpisu.

Aleksandra jest rozwódką samotnie wychowującą nastoletnią córkę – Monikę. Kobiety nie mają ze sobą łatwo – matkę denerwuje zbytnia swawola córki, a córkę ograniczenia nadawane przez matkę. W życiu nastolatki jednak wydarza się coś, co sprzyja integracji z rodzicielką i pozwala na wspólny wyjazd do spokojnej, małej wsi o nazwie Koniuszki. Aleksandra oczekuje, że odpocznie w tym czasie od zgiełku miasta oraz problemów związanych zarówno z wybrykami córki jak i byłym mężem. Niestety ich wypoczynek wypada wtedy, gdy w Koniuszkach zaczynają dziać się rzeczy, przez które nikt nie może czuć się tam bezpiecznie.

Akcja „Grzechu” osadzona jest w małej wsi, gdzie wszyscy się znają, więc każdy jest specjalistą od życia sąsiada. Czytając tę książkę odczuwa się ten specyficzny klimat wspólnoty, pomimo którego większość z przedstawionych mieszkańców ma swoją mroczną tajemnicę znaną tylko danej osobie. To właśnie owe sekrety są przyczyną nieszczęść spływających na ludzi, na każdego w nieco inny, ale przewrotny dla jego życia sposób.

W „Grzechu” każdy z bohaterów jest dobrze wykreowany, nawet jeżeli chodzi o przykładowe panie sąsiadki, które co jakiś czas pojawiają się w fabule dla samego ubarwienia jej, a nie wniesienia czegoś istotnego. Choć książka nie stroni od łaciny podwórkowej, co przyznaję – momentami przeszkadza, to towarzyszy ona jedynie niektórym postaciom. Po pewnym czasie czytelnik zaczyna traktować przekleństwa jako cechę charakterystyczną dla niektórych bohaterów. Mnie początkowo owe słownictwo przeszkadzało, ale koniec końców jedna z osób, która płynnie posługiwała się bluzgami wzbudziła moją sympatię. Wniosek jest taki, iż w ten sposób nieprzystosowanych bohaterów też da się polubić!

Pokuszę się o stwierdzenie, że „Grzech” początkowo nie wyróżnia się niczym szczególnym, jednak im dalej w fabułę, tym bardziej czytelnik wciągany jest w małomiasteczkowy świat grozy, aby finalnie zostać znokautowanym zakończeniem. Muszę się przyznać, iż przed rozpoczęciem lektury „Grzechu" zdecydowałam się popełnić pewien niepochlebny w sferze czytelników występek – przeczytałam zakończenie książki. Chociaż miałam je w pamięci przez cały czas, to nie przeszkodziło to autorce w trzymaniu mnie w niepewności, a nawet w odczuwaniu dreszczy niepokoju. Oczywiście nie zachęcam do zaglądania na ostatnią stronę przed dotarciem do niej, ale chcę zaznaczyć, iż nawet to nie przeszkodziło Ninie Majewskiej–Brown w budowaniu napięcia.

„Grzech” to książka zdecydowanie godna polecenia. Autorka doskonale wymieszała w niej elementy powieści obyczajowej ze szczyptą kryminału, przez który niejednokrotnie można poczuć ciarki na plecach. Tę pozycję trzeba przeczytać!



Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

czwartek, 6 kwietnia 2017

Wiosenny TBR blogerów!

Hej!
Wiosna jest już z nami na dobre, w związku z czym warto coś na ten kwitnący czas zaplanować! Jak na książkoholików przystało, każdy powód jest dobry do tworzenia postanowień związanych z czytaniem.
Razem z kilkoma blogerkami książkowymi chcemy podzielić się z Wami lekturami, po które same chcemy sięgnąć w najbliższym czasie.
Dziewczynom serdecznie dziękuję za współtworzenie TBRu, a Was zapraszam do zapoznania się z pozycjami, które proponujemy przeczytać tej wiosny! :)


Propozycja Klaudii (Zaksiążkowana): 
Ściana burz - Ken Liu


Wydaje się niemożliwością wybrać tylko jedną książkę, którą planuję przeczytać tej wiosny, ale jest taka jedna, której premiery wyczekuję z utęsknieniem, a mowa tu o "Ścianie burz", kontynuacji "Królów Dary" Kena Liu. Pierwszy tom serii to z pewnością jedna z najlepszych fantasy, jakie kiedykolwiek przeczytałam, dlatego jestem ogromnie ciekawa, jak wypadnie tom drugi. Powieść oparta na kulturze orientalnej, zachwyciła mnie swoim klimatem oraz dokładnością w zarysowaniu świata przedstawionego. Porywa i fascynuje czytelnika, a jednocześnie angażuje go w rozgrywające się wydarzenia. Polityka, kwestie moralne oraz dylematy związane z człowieczeństwem - tego w tej książce nie brakuje. Dzięki barwnym bohaterom, Ken Liu pokazał również, jak władza jest w stanie zmienić człowieka. Jeśli ujęło Was tolkienowskie Śródziemie, z pewnością pokochacie Wyspy Dary. Ja już nie mogę doczekać się, aż znów zagłębię się w sprawy cesarstwa i będę przeżywać wydarzenia wraz z bohaterami, dlatego odliczam dni do premiery ;)



Propozycja Kasi (Życie blondynki): 
Kolejność - Hubert Hender


Cześć! Z tej strony Kasia, możecie mnie znać z instagrama jako @kasiareads. Prowadzę od niedawna bloga (życieblondynki) i co pewnie was nie zdziwi – uwielbiam czytać książki! :D
Kasia zaprosiła mnie do współtworzenia tego posta, w którym mamy przedstawić tą książkę, którą przeczytamy tej wiosny. Bardzo serdecznie jej dziękuję, że mam możliwość dodania czegoś od siebie do tak cudownego projektu! Nie przedłużając, przedstawiam Wam pozycję, która jest już na mojej półce od dłuższego czasu.

Opis:
Jeden z górników pracujących w kopalni w Kowarach zostaje bestialsko zamordowany w zupełnych ciemnościach. Mężczyzna nie potrafi zidentyfikować swojego oprawcy, nie jest w stanie uciec, a jego ostatnim uczuciem jest obezwładniający strach. Wkrótce pojawiają się następne ciała, wszystkie ponumerowane w osobliwy sposób.
Do śledztwa zostają przydzieleni komisarz Iwanowicz z jeleniogórskiej komendy i jego młodszy kolega, podkomisarz Gawłowski. Próbują ustalić, kto brutalnie zabija kolejnych mężczyzn, i desperacko starają się przerwać ponury cykl.
Iwanowicz, dręczony wspomnieniami, od których nie jest w stanie uciec, prowadzi śledztwo po omacku. We wszechobecnym mroku pobłyskują jedynie niewyraźne światła okolicznych miast.

Dlaczego chcę przeczytać?
Uwielbiam kryminały i po opisie wnioskuję, że nie będę mogła oprzeć się tej historii. Dostałam tę książkę od mojej przyjaciółki na urodziny, od tego czasu minęło już kilka miesięcy, więc chyba przyszedł czas, żeby się z nią za poznać. 



Propozycja Klaudii (Porozmawiajmy o książkach): 
Koneser - Joanna Opiat-Bojarska


Książka, którą planuję przeczytać tej wiosny jest 'Koneser' Joanny Opiat-Bojarskiej. W styczniu tego roku zapoznałam się już z pierwszym tomem serii o Burzy i Młodym, który bardzo mi się podobał! Jeśli wezmę pod uwagę fakt, że akcja 'Konesera' dzieje się w moich okolicach, to chyba nie może być lepszego początku tegorocznej wiosny, niż wybrać się w niebezpieczną podróż po terenach dobrze mi znanych. Spodziewam się, że tom drugi utrzyma świetny poziom pierwszej części! W końcu Opiat-Bojarska to mistrzyni kryminalnych historii, dlatego pozostaje mi tylko zaczytać się pysznie w 'Koneserze' i powitać wiosnę z tą mroczną historią!


(Pssst! Klaudia już zrealizowała swój wiosenny plan, więc jej recenzję "Konesera" możecie przeczytać klikając TUTAJ)



Moja propozycja: 
Zdobyć to, co tak ulotne - Beatrice Colin


Od mniej więcej roku jestem zaczytana w kryminałach. Jest to gatunek, po który zdecydowanie sięgam najczęściej. Uważam jednak, że na wiosnę, czyli czas będący nowym początkiem w przyrodzie, warto sięgnąć po coś innego i być może pozwolić zakwitnąć miłości do innego gatunku bądź po prostu do konkretnego czasu opisywanego w literaturze. Przez "Zdobyć to, co tak ulotne" spróbuję zakochać się Paryżu z XIX wieku, czyli zarówno i miejscu, i czasie, które na co dzień w żaden sposób nie są mi bliskie. No i jeszcze przez fakt, iż jest to powieść obyczajowa z wątkiem miłosnym, ale też poruszająca problem różnic społecznych oraz miejsca kobiet w ówczesnym świecie.. Same zmiany! :)



Dziewczynom jeszcze raz dziękuję za współpracę, a Was pytam: jakie są Wasze czytelnicze plany na wiosnę? :)

środa, 29 marca 2017

#28 Pragnienie - Jo Nesbø


Tytuł: Pragnienie
Autor: Jo Nesbø
Gatunek: thriller, kryminał
Wydawnictwo: Dolnośląskie








„Pragnienie” jest jedenastym tomem z cyklu o Harrym Hole. Dla niektórych – wyczekiwany ciąg dalszy, dla mnie – pierwsze spotkanie z popularnym autorem, którego nazwisko w bibliotece widziałam jedynie w katalogu, nigdy na grzbiecie książki stojącej na półce. A przecież to o czymś świadczy. I rzeczywiście – czytelnicy mieli rację.

Elise Hermansen po nieudanej randce z mężczyzną poznanym na Tinderze wraca do mieszkania, w którym mieszka sama. Na poprawę nastroju po niefortunnym wieczorze, kobieta ponownie oddaje się poszukiwaniom partnera na portalu randkowym. Kiedy słyszy dźwięk sygnalizujący sparowanie jej z kimś z bliskiej okolicy, Elise odczuwa szczęście. Niestety, niemal natychmiastowo przemienia się ono w strach, ponieważ kobieta nie podejrzewała, że usłyszany sygnał nie będzie pochodzić z jej telefonu, ani że „niedaleka odległość” nie będzie oznaczać sąsiedniego pokoju jej własnego mieszkania. Gdy na miejscu zjawia się policja, zastają tylko Elise z przegryzioną szyją.

Pragnienie” to mój jeden wielki zachwyt, a tym samym odkrycie nowego autora życia. Jo Nesbø zagwarantował takie zwroty akcji, że po skończeniu lektury nie wiedziałam, do której strony mam wrócić, żeby naprostować swoje podążanie za fabułą w nowym świetle (swoją drogą, wróciłam do początku i tam też czekała na mnie niespodzianka).

Kolejnym atutem (choć nie jest to pozytywem w przypadku każdej sceny) jest obrazowość, z jaką Jo Nesbø opisuje sytuacje. W czasie lektury bez problemu byłam w stanie odtwarzać kolejne wydarzenia przedstawione w książce. Niestety, włączając w to również sceny drastyczne.

Jo Nesbø skradł moje serce nie tylko budowaniem nastroju, ale też postacią Hallsteina Smitha – psychologa prowadzącego terapie, ale zainteresowanego wampirystami, czyli ludźmi osiągającymi zaspokojenie poprzez picie krwi. Człowiek ten jest prawdziwym pasjonatem w swojej działce, a przy okazji członkiem grupy pomagającej Hole w rozwiązaniu sprawy drastycznych morderstw. Nie wiem, czy Nesbø ma w zwyczaju wprowadzać do zespołu śledczych psychologa, ale ta postać w trakcie trwania sprawy, w trafny sposób tłumaczyła zachowanie wampirysty oraz uzasadniała jego motywy.

„Pragnienie” nie jest dla ludzi o słabych nerwach. To jedna z tych książek, w czasie czytania której odczuwałam niepokój nie tylko związany z jej bohaterami, ale też w życiu realnym, słysząc niespodziewane dźwięki. Przyznaje, że były momenty, w których nie czułam się bezpiecznie, a takich odczuć dawno nie przysporzyła mi żadna lektura.

Lubię serie, które nie są łączone jedynie głównym bohaterem, ale też zachowują ciągłość jego biografii. Cykl o Harrym Hole właśnie taki jest i chociaż, jak już wcześniej wspomniałam, „Pragnienie” było moim pierwszym zetknięciem się zarówno z autorem jak i popularnym bohaterem, to nie czułam się zagubiona. Owszem, pewnie musiałam nieco dłużej niż osoby będące na bieżąco poczekać ze zrozumieniem niektórych spraw, ale albo zostały one wyjaśnione wprost, albo opisane na tyle, że mogłam domyślić się o co chodzi, nie odbierając sobie ewentualnej przyjemności z późniejszego czytania pozostałych tomów. Powiem nawet, że chociaż wiem już w jakiej sytuacji znajduje się główny bohater, to nie traktuję tego jak spoilera, a jako najsilniejszą pobudkę do sięgnięcia po wcześniejsze książki o Harrym Hole.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

środa, 22 marca 2017

#27 Dziewczyna, którą kochałeś - Jojo Moyes



Tytuł: Dziewczyna, którą kochałeś
Autor: Jojo Moyes
Gatunek: romans, powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Między Słowami






 

„Dziewczyna, którą kochałeś” to najnowsza powieść Jojo Moyes, czyli autorki głośnego tytułu „Zanim się pojawiłeś”. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki, więc mogłam jedynie bazować na opiniach krążących wokół drugiego z wymienionych tytułów. Nie będę ukrywać, że sprawiły one, iż sięgając po „Dziewczynę...” byłam nastawiona na powieść, w której wszystko kręci się wokół wątku miłosnego, nawet jeżeli to „wszystko” miało być tłem niebanalnym.

W „Dziewczynie, którą kochałeś” zostają przedstawione historie dwóch kobiet żyjących w zupełnie odmiennym czasie i okolicznościach. Sophie i jej siostra prowadzą hotel i restaurację w okupowanej podczas I wojny światowej Francji, wyczekując powrotu swoich mężów, którzy musieli stawić się na służbę w obronie kraju. Kobiecie dodaje otuchy jej portret, namalowany przez ukochanego mężczyznę na początku ich znajomości.
Liv za to jest młodą wdową po nowoczesnym architekcie, której ze szczęściem przestało być po drodze w momencie śmierci jej męża – Davida. Kobieta ledwo wiąże koniec z końcem, wszystko w domu przypomina jej o ukochanym (nie tylko przez fakt, iż budynek jest jego projektem).. a długów i problemów końca nie widać. Olivia również czerpie otuchę głównie z kontemplacji sztuki. W jej przypadku jest to prezent od męża – portret pewnej kobiety.
Co się wydarzy, jeżeli okaże się, że obraz przestanie dawać kobietom siłę, a przysporzy tylko więcej problemów?

Jak już wspomniałam na początku, najnowsza powieść Jojo Moyes klasyfikowana jest między innymi jako romans. Sięgnęłam po książkę świadoma tej kategoryzacji, jednakże w moim odczuciu wątki romantyczne nie są w niej najważniejsze. Owszem, fabuła bazuje na miłości, jednak obarczonej tęsknotą za nieobecnymi mężami.

W powieści „Dziewczyna, którą kochałeś” podoba mi się splecenie losu Sophii z życiem Liv. Jojo Moyes w subtelny sposób – znajdujący się dosłownie w tle codziennego funkcjonowania obu kobiet, połączyła je nicią nadziei oraz dawała siłę do walki w ciężkiej sytuacji.

Kobiety zmuszone są do samodzielności w ciężkim świecie – zarówno Sophie i jej siostra żyjące w okupowanym państwie, które bez pomocy mężczyzn musiały zapewnić bezpieczeństwo sobie oraz bliskim osobom, ale też Liv pozostawiona samotnie we współczesności, czasie bogatym we wszelkiego rodzaju rozrywki mogące pomóc „zasłonić” problemy.

Jest to powieść aktualna, właśnie ze względu na zwrócenie uwagi, iż nie wszystko da się schować do szafy. Warto zatrzymać się i przez chwilę zadumać nad „Dziewczyną, którą kochałeś”.

wtorek, 14 marca 2017

#26 Syreny - Joseph Knox


Tytuł: Syreny
Autor: Joseph Knox
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Otwarte








Kilkunastoletnia córka posła dołącza do grona Syren, czyli kobiet pracujących ciałem, ale także sprzedających popularną w światku mafii „ósemkę” (szerzej znanej jako „heroina”) dla największego dilera narkotyków w okolicy. Do Aidana Waitsa, policjanta z nadszarpniętą przeszłością, zgłasza się sam ojciec dziewczyny, prosząc, o odnalezienie jej. Nie da się ukryć, że dawne przewinienia detektywa pozwalają mu wejść głębiej w zdeprawowany świat i poznać także sprawy, które będą mieć istotny wpływ nie tylko na niego, ale też na bliskie mu osoby.

Sięgając po „Syreny” spodziewałam się kolejnego kryminału, w którym ktoś umiera/znika, a dobrzy policjanci po mniejszych bądź większych zawirowaniach odnajdują tę osobę. Poniekąd tak jest, jednak nie podejrzewałam, że wpakuję się w świat, gdzie nawet detektyw zaangażowany w sprawę, ma nieciekawą przeszłość (co tak naprawdę w pewnym stopniu działa na jego korzyść w środowisku Syren). W tej książce nie ma nic dobrego. Czytelnik jest rzucony w zdeprawowany świat pubów zarządzanych przez najbardziej wpływowego dilera narkotyków. O ile na początku lektury może być to rażące, spokojnie – po kilku stronach akceptacja norm panujących w nielegalnym światku sama przychodzi i staje się czymś naturalnym.

Ciekawy jest fakt, iż Joseph Knox osadził akcję w mieście, w którym się wychowywał. Autor doświadczył pracy w barze, więc kto wie, czy opisane sytuacje nie zostały podparte obserwacjami z tego czasu? Zachęcające jest też obcowanie autora z książkami kryminalnymi, ponieważ jest on związany z branżą księgarską. Widać, że Knox jest pasjonatem literatury tego gatunku, ponieważ wie, co należy dać czytelnikowi i jak budować napięcie, aby od książki nie można było się oderwać.

Niestety, pomimo świadomości zachcianek czytelnika, w pewnym momencie coś zaczęło iść nie tak. Odniosłam wrażenie, że autor miał dużo pomysłów na akcje (co jest zdecydowanym pozytywem), ale brakowało mu czasu (a raczej „stron”) na opisanie jej, kosztem budowania napięcia z pierwszej połowy książki. Nie chcę przez to powiedzieć, że nagle treść zostaje spłycona, ale nie w moim odczuciu nie została zachowana proporcja w dawkowaniu czytelnikowi emocji – o ile na początku dzieje się dużo i książkę rzeczywiście się pochłania, tak w pewnym momencie poczułam się nieco przytłoczona wydarzeniami. Wiem, że przez to nie wszystko z fabuły „przeżyłam”, czego bardzo żałuję.

Wady tłumaczę sobie faktem, iż „Syreny” są debiutem Knoxa i jeżeli spojrzeć na tę powieść przez ten pryzmat, to jest to naprawdę odważny i oryginalny pomysł na swoją pierwszą publikację na rynku wydawniczym. Sama nie spotkałam się jeszcze z literaturą z gatunku urban noir i gdy pojawi się kolejna książka tego autora (a jestem pewna, że będzie to miało miejsce), to na pewno po nią sięgnę – trochę dla przeczytania kryminału z życia niecodziennego, a jednak toczącego się w „naszym świecie”, a trochę dla sprawdzenia, jak Knox opracował swoje mnóstwo pomysłów.

środa, 8 marca 2017

#25 Dotyk - Claire North


Tytuł: Dotyk
Autor: Claire North
Gatunek: sensacja, science-fiction
Wydawnictwo: Świat Książki








„Mieszkam w ciałach, które są młode, zdrowe, interesujące, pełne energii. Posługuję się ich iPodami i iPhonami, tańczę z ich przyjaciółmi, słucham ich płyt, noszę ich ubrania, jem potrawy z ich lodówek. Ich życie jest moim życiem..."*

Główna bohaterka – Kepler, jest widmem – bytem nieśmiertelnym. Może być kim chce. Żyje w ludziach, których napotka, jedynie przez dotknięcie ich skóry, a oni nawet nie są świadomi tego, że ktoś pojmał ich umysły. Poza "wypożyczeniem" ich ciał, nie ingeruje w ich życia – nie wykorzystuje seksualnie, nie dopuszcza się czynów nielegalnych. Kepler nie udaje się dotrzymać swoich zasad w przypadku Josephine Cebuli, która w czasie, gdy widmo w niej „mieszka". Kobieta bowiem zostaje zabita przez członka Aquariusa, czyli tajnej organizacji zajmującej się zwalczaniem widm. Główna postać chcąc poznać motywy działania przeciwników, porywa jednego z nich, oczywiście wchodząc w jego ciało.

Nie jestem stałą czytelniczną pozycji z gatunku science-fiction, więc zapewne dlatego początkowo ciężko było mi się wgryźć w książkę, jednak im głębiej wchodziłam w fabułę, tym trudniej było mi odłożyć lekturę. Bałam się ją przerwać, ponieważ tempo akcji jest naprawdę szybkie. Czytelnik przez ciągłe obcowanie z Kepler, towarzyszy jej każdemu przeskokowi do nowego ciała, co dla mnie było mocnym „przeżyciem". Nie miałam okazji „być" tyloma osobami na przestrzeni czasem nawet jednej kartki, obserwować tylu żyć innych osób, a przy tym wszystkim zastanawiać się jeszcze, co jest przyczyną działań Aquariusa.

Ponadto poruszył mnie ukryty w pędzącej akcji temat natury człowieczeństwa – zwłaszcza w odniesieniu do obecnych czasów,. Chociaż w „Dotyku" nie został poruszony temat podawanych przez ludzi informacji na swój temat na portalach społecznościowych, to mnie w czasie lektury nasunęło się takie skojarzenie. W książce ludzie dotykani przez Kepler, nie oddawali swoich żyć dobrowolnie, często widmo musiało długo zdobywać informację o nich, aby móc autentycznie odgrywać ich rolę. Odnoszę wrażenie, że gdyby przenieść akcję „Dotyku" do świata realnego, nie musiałaby przygotowywać się do przejęcia czyjegoś życia zbyt długo, ponieważ liczni internauci sami podają na tacy za dużo informacji na swój temat.

Na szczęście „Dotyk" Claire North jest jedynie sensacyjną powieścią science-fiction, bo gdyby została przeniesiona do rzeczywistości, to słowa „Jestem tobą" wymawiane przez Kepler, napełniałyby mnie trwogą, a samą książkę należałoby zaklasyfikować do gatunku "horror".


* Cytat pochodzi z książki 







piątek, 3 marca 2017

Premiery: marzec 2017

Hej,
nie wiem jak u Was, ale moje stosy książek nieprzeczytanych wcale nie maleją.. A wydawnictwa przygotowują kolejne intrygujące historie! Oto kilka z nich, po które moim zdaniem warto sięgnąć w marcu!


1. Turkusowe szale - Remigiusz Mróz
 
Premiera: 1.03
Gatunek: literatura współczesna
Wydawnictwo: Bellona








Opis wydawcy:
Polskie lotnictwo na Zachodzie to nie tylko Dywizjon 303. Turkusowe szale to powieść sensacyjna, której fabuła opiera się o rzeczywiste wspomnienia, dokumenty, oraz wydarzenia związane z 307 Dywizjonem Nocnym Myśliwskim "Lwowskich Puchaczy". Polacy patrolują brytyjskie niebo po zmroku, za dnia zmagając się z szeregiem problemów - aklimatyzacją pośród "herbaciarzy", przestarzałymi samolotami, brakiem zaufania i… barierami językowymi utrudniającymi podrywanie Brytyjek w rozlicznych pubach. Ich maszyny nazywane są latającymi trumnami, ale mimo to, Polacy niczego nie pragną bardziej, niż wzbić się w przestworza i zetrzeć z wrogiem. RAF jednak nie pali się do tego, by dać im szansę. Podczas gdy koledzy strącają niemieckie messerschmitty i dorniery, Lwowskie Puchacze siedzą bezczynnie, zaś ich szeregi topnieją.
(źródło: https://ksiegarnia.bellona.pl/?c=ksiazka&bid=7326)

Dlaczego chcę przeczytać?
„Turkusowe szale" są jedną z pierwszych powieści autorstwa Remigiusza Mroza. Bardzo chciałabym przeczytać zarówno tę książkę, jak i „Wieżę milczenia", a że oba wydania zostały niedawno wznowione, to jest to dla mnie wystarczający bodziec do sięgnięcia po te dawniejsze tytuły autora i porównania, co zmieniło się w jego warsztacie.


2. Krótki sznur - Matthew FitzSimmons
 
Premiera: 2.03
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Świat Książki








Opis wydawcy:
Przed dziesięcioma laty zaginęła Susan, córka Benjamina Lombarda, obecnie wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych ubiegającego się o fotel w Białym Domu. Była najbardziej poszukiwaną osobą w historii Ameryki, mimo to nie została odnaleziona.
Dla Gibsona Vaughna, legendarnego hakera i żołnierza piechoty morskiej, ta sprawa ma charakter osobisty, ponieważ Susan była dla niego jak siostra. W dziesiątą rocznicę jej zaginięcia były szef ochrony wiceprezydenta, zdobywszy nowe dowody, prosi Vaughna o pomoc w tajnym śledztwie.
Gibsonowi na drodze stają potężni, bezlitośni gracze, którzy zrobią wszystko, żeby go uciszyć.
(źródło: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/katalog-produktow/szczegoly-produktu/product-4940466)

Dlaczego chcę przeczytać?
Od przeczytania „House of cards" mam słabość do kryminałów politycznych. Do „Krótkiego sznura" przyciągnął mnie między innymi wątek polityczny. Ponadto ostatnio lubię poznawać nowych autorów z tego gatunku, a ten, moim zdaniem, zapowiada się obiecująco.


3. Z cienia - Juan Jose Millas

Premiera: 15.03
Gatunek: literatura współczesna
Wydawnictwo: Czarna Owca









Opis wydawcy:
Ktoś, kto kontroluje ruchy świata, ukrywa się w miejscu, na które nikt nie zwraca uwagi.
Damián czuje się zagubiony po utracie pracy. Pewnego dnia dokonuje drobnej kradzieży na targu staroci i ukrywa się przed ścigającym go ochroniarzem w starej szafie. Nim zdąży ją opuścić, mebel zostanie sprzedany i przetransportowany do domu na przedmieściach Madrytu, w którym mieszka Lucía, Fede i ich córka.
Damián postanawia pozostać w szafie i z ukrycia obserwować rodzinę. Stopniowo poznaje  rytm życia swoich „gospodarzy”, ich problemy i tajemnice. Staje się kimś w rodzaju niewidzialnego anioła stróża Lucíi, a odgadując jej obawy i marzenia, czuje się w końcu doceniony i odnajduje sens w życiu.
(źródło: http://www.czarnaowca.pl/literatura_piekna/z_cienia,p214620670)

Dlaczego chcę przezcytać?
A kto z nas jako dziecko nie chciał kiedyś podglądać czyjegoś życia z ukrycia? Chociaż bohaterowie są tu osobami dorosłymi, to ciekawa jestem, w jaki sposób główny bohater oceni życie obcej sobie rodziny. Czuję, że któryś z bohaterów będzie mieć ciekawy portret psychologiczny.


4. Pragnienie - Jo Nesbo

Premiera: 29.03
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Dolnośląskie









Opis wydawcy:
Młoda kobieta zostaje zamordowana we własnym mieszkaniu tuż po internetowej randce. Ślady na jej ciele wskazują, że sprawca jest wyjątkowo bezwzględny. Presja mediów, by znaleźć winnego, sprawia, że policja zwraca się do Harry'ego Hole. Były śledczy niechętnie myśli o powrocie do pracy, przez którą wiele w życiu stracił. Rozpoczyna dochodzenie dopiero, gdy zaczyna podejrzewać, że zbrodnia łączy się z nierozwiązaną sprawą z przeszłości. Podejmuje trop i daje się wciągnąć w nierówną grę z wyrachowanym psychopatą.
(źródło: https://publicat.pl/wydawnictwo-dolnoslaskie/oferta/kryminaly/pragnienie-tw)

Dlaczego chcę przeczytać?
Wstyd się przyznać, ale będzie to moje pierwsze zetknięcie z tym autorem.. Dlaczego chcę przeczytać? Przez zwykłą ciekawość. Mam nadzieję, że nieznajomość poprzednich tomów nie przeszkodzi mi w lekturze "Pragnienia".


Mam nadzieję, że prędzej czy później, ale uda mi się przeczytać te wszystkie pozycje. Na jakie marcowe premiery Wy czekacie? :)

wtorek, 14 lutego 2017

#24 Agencja złudzeń - John Kenney


Tytuł: Agencja złudzeń
Autor: John Kenney
Gatunek: powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Bukowy Las








Wydawnictwo Bukowy Las kojarzy mi się z luźnymi książkami – nie ukrywam, że głównie z tymi autorstwa Johna Greena. Być może dlatego, że postrzegam je przez pryzmat popularnych młodzieżówek, zdecydowałam się sięgnąć po wydaną przez nich „Agencję złudzeń" Johna Kenney'a. Od książki nie wymagałam wiele – chciałam odprężyć się w czasie świąt, a że akcja powieści dzieje się w okresie okołowigilijnym, stwierdziłam, że będzie to dla mnie odpowiednia lektura na leniwe dni.

Fin Dolan jest copywriterem w jednej z firm produkujących reklamy. Jego życie kręci się wokół krótkometrażowych filmów, jednak nie oznacza to, że główny bohater jest pracoholikiem czy pasjonatem tworzenia spotów. Fin często widzi siebie w przeżytych już sytuacje, tworząc dla nich alternatywne, lepsze w swoim odczuciu scenariusze, ale też ucieka w fikcyjne wydarzenia w teraźniejszości. Do realnego życia sprowadza go na dłużej wiadomość o tym, że człowiek, z którym - zdaniem głównego bohatera - łączy jedynie DNA, czyli jego ojciec, trafia do szpitala.

Przyznaje, że początkowo denerwowała mnie ta książka, a fakt, iż działo się to za sprawą głównego bohatera, wcale nie napawał mnie optymizmem, mając w perspektywie skończenie lektury. Fin narzekał na wszystko, sceptycznie podchodził do prawie każdej sytuacji, w której się znalazł. Jednak im dalej w treść, tym więcej wyjaśniało się, dlaczego zachowuje się właśnie w taki sposób, dlaczego cynizmem odgradza się od prawdziwego przeżywania życia. Muszę przyznać, że John Kenney stworzył ciekawy psychologiczny portret głównego bohatera, chociaż pełen smutku. Koniec końców, naprawdę polubiłam Fina, bo powoli, strona po stronie wdrapywałam się na wybudowany wokół jego osobowości mur, aby spojrzeć, o co tak naprawdę mu chodzi.

Nie będę ukrywać, że wątki nie są oryginalne, a zakończenie powieści jest przewidywalne. Ale wiecie co? Myślę, że w przypadku tej książki nie chodzi głównie o nie. W moim odczuciu najważniejszy jest proces przemiany głównego bohatera – ten punkt zwrotny, który sprawia, że Fin dostrzega "coś", co znajduje się poza wspomnianym wcześniej murem, i zaintrygowany tą nowością, podejmuje nieznane mu dotąd działania. Warto zapoznać się z „Agencją złudzeń" dla zobaczenia, jaki wpływ na człowieka mogą mieć niezwyczajnie zwyczajne wydarzenia z życia.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

wtorek, 7 lutego 2017

Post na do widzenia: styczeń 2017

Dzień dobry!
Styczeń za nami, czyli - wedle moich planów - o jednej z dwunastu książek, które chcę przeczytać w tym roku powinnam wyrobić sobie opinię. Oczywiście tak się nie stało, a tłumaczę to sobie sesją, ponieważ i tak mój stosik książek przeczytanych w styczniu jest dość mały.. Ale wierzę, że luty będzie lepszy, bo i będę mieć więcej czasu, i pozycje, które przyszły do mnie w ostatnim miesiącu kuszą i wołają do siebie! A o co konkretnie chodzi? Zapraszam dalej!

Na początek pokażę książki, które udało mi się przeczytać w styczniu



1. „5 języków miłości"  Gary Chapman
Jak (nie) widać na zdjęciu - książka widmo ;) Czytałam ją na zajęcia, ale uważam ją za godną polecenia. Porusza ona zagadnienie związkowych relacji damsko-męskich, podpowiada, co należy zrobić, aby lepiej się dogadywać. Moim zdaniem warto ją przeczytać, ponieważ można przez nią podnieść jakość każdego związku. Zdecydowanie nie jest to lektura jedynie par z problemami.

Moja ocena: 5/5


2. „Agencja złudzeń" - John Kenney
Luźne powieścidło, chociaż trochę smutne, jeżeli chodzi o podejście do życia głównego bohatera. Recenzja niedługo pojawi się na blogu.

Moja ocena: 3/5


3. „Pani Einstein" - Marie Benerict 
Recenzja tej książki możesz już znaleźć na poczytnym - kliknij tutaj

Moja ocena: 4/5


W styczniu przybyło do mojego zbioru 7 książek:


1. „Wotum nieufności" - Remigiusz Mróz

2. „Wieża milczenia" - Remigiusz Mróz

3. „Druga strona miasta" - Karolina Szewczykowska

4. „Dziewczyna, którą kochałeś" - Jojo Moyes

5. „Listy na wyczerpanym papierze" - Agnieszka Osiecka i Jeremi Przybora

6. „Pani Einstein" - Marie Benedict

7. „Ocalić Grace" - Jane Green


A jak książkowo styczeń wypadł u Was? :)

wtorek, 31 stycznia 2017

Premiery: luty 2017

Dzień dobry!
Chciałabym podzielić się z Wami premierami, na które czekam w lutym. Przedstawię Wam cztery książki - o niektórych jestem pewna, że będzie głośno, ale podejrzewam, że wśród wymienionych będą też pozycje niewypromowane, a myślę, że również są godne uwagi. Zapraszam!



1. Śpij spokojnie - Rachel Abbott


Premiera: 1.02
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Filia









Opis wydawcy:
„Jak daleko się posuniesz, by zatrzymać przy sobie ukochane osoby?
Kiedy Olivia Brookes dzwoni na policję, by zgłosić zaginięcie męża i dzieci, boi się, że już nigdy ich nie zobaczy. Ma swoje powody, by bać się najgorszego - to nie pierwsza tragedia, której doświadczyła.
Teraz, dwa lata później, główny inspektor Tom Douglas zostaje wezwany, by poprowadzić śledztwo jeszcze raz w tej samej rodzinie, ale tym razem to Olivia znika. Wszystkie dowody wskazują, że jeszcze tego samego ranka była w domu, ale samochód stoi w garażu, a portfel został w torebce.
Policja chce nadać oficjalny komunikat w tej sprawie, ale z jakiegoś powodu funkcjonariusze nie mogą znaleźć żadnych zdjęć całej rodziny. Nie ma ich w albumach, telefonach i komputerach.
Znajdują za to krew…
Czy przeszłość dopadnie Olivię?
Śpij spokojnie, o ile potrafisz. Nigdy nie wiesz, kto wtedy patrzy."
(źródło: http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/175)

Dlaczego chcę przeczytać?
Zwracam uwagę ne ten tytuł, ponieważ poprzednie dwie książki tej autorki mają bardzo dobre recenzje. Może "świeżość" tej pozycji zmotywuje mnie to szybszego zapoznania się z twórczością Rachel Abbott...



2. Bogowie tanga - Carolina de Robertis


Premiera: 1.02
Gatunek: powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Albatros









 Opis wydawcy:
„Luty 1913 roku. Siedemnastoletnia Leda, z małą walizką i zamkniętymi w futerale starymi skrzypcami ojca, opuszcza swoją rodzinną wioskę. Jedzie do świeżo poślubionego (na papierze) męża i nowego domu w Argentynie. Kiedy schodzi na ląd w Buenos Aires, odkrywa, że jej mąż został zamordowany, a na nią czeka życie w starej kamienicy, bez rodziny i przyjaciół, na skraju nędzy.
Prawie natychmiast po przybyciu do Buenos Aires Leda zostaje uwiedziona przez muzykę, którą nieustannie pulsuje miasto: zakochuje się w tangu, zrodzonym z głosów biednych imigrantów, skandalicznym tańcu z burdeli i owianych złą sławą kabaretów. Leda decyduje, że zrealizuje swoje odwieczne marzenie i zostanie mistrzynią gry na skrzypcach, choć wie, że nigdy nie będzie mogła występować jako kobieta. Obcina włosy, bandażuje piersi i staje się Dantem, młodym mężczyzną, który dołącza do grupy muzyków grających tango próbujących podbić salony socjety.
Stopniowo zaciera się granica między Ledą a Dantem, a pragnienia, które Leda do tej pory tłumiła, rozkwitają w niej na nowo, zagrażając nie tylko jej karierze muzycznej, ale i życiu."
(źródło: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1673,3746,bogowie-tanga.html)

Dlaczego chcę przeczytać?
Cóż.. Chyba nie można zaprzeczyć, że opis jest intrygujący? Mnie ta książka zaciekawiła samym tytułem - może nie interesuję się tańcem, ale muzyka zajmuje sporą część mojego wolnego czasu. Odkąd przeczytałam, że fabuła utkana jest z argentyńskich taktów oraz poświęcenia dla miłości do gry na skrzypcach, nie mogę doczekać się poznania tej historii!


 3. Wojna Winstona - Michael Dobbs


Premiera: 2.02
Gatunek: kryminał, sensacja
Wydawnictwo: Znak literanova









Opis od wydawcy:
„Kiedy Hitler wkracza do Czechosłowacji, brytyjski premier Neville Chamberlain stwierdza, że to jedynie „kłótnia w dalekim kraju między ludźmi, o których nic nie wiemy”. Tylko WINSTON CHURCHILL rozumie, że właśnie zaczyna się gra o najwyższą stawkę. I wie, że ugodowiec Chamberlain nie zapewni w niej zwycięstwa Wielkiej Brytanii. Uruchamia więc skomplikowaną intrygę, by wyrwać władzę z rąk urzędującego premiera.
ABY UTRZYMAĆ STANOWISKO, CHAMBERLAIN NIE ZAWAHA SIĘ WYKORZYSTAĆ POLSKI. W Londynie swoje rozgrywki prowadzą zresztą wszyscy – jąkający się król Jerzy VI, rozrywkowy amerykański ambasador Joseph Kennedy i sowiecki szpieg Guy Burgess. Losy władców, ministrów, dziennikarzy, fryzjerów i prostytutek splatają się w pełną emocji opowieść o jednym z największych ludzi XX wieku: sir Winstonie Churchillu.
Poznajcie prawdziwego mistrza intrygi, od którego uczył się Frank Underwood z House of Cards.
„Nazywam się Churchill. Urodziłem się, żeby stoczyć tę wojnę”."
(źródło: https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,68249,Wojna-Winstona)


Dlaczego chcę przeczytać?
Nie ukrywam, że to o tej książce myślałam pisząc o głośnych premierach, ale zdecydowanie nie ma się czemu dziwić! Po sukcesie "House of cards" kolejna powieść Michaela Dobbsa wątpienia zasługuje na rozgłos! Zważywszy na to, że poprzednia seria tego autora zapoczątkowała w moim życiu etap pochłaniania książek, jestem pewna, że tą przeczytam i mam nadzieję, że stanie się to jak najszybciej!


4. Niech od-żyje Cesarz! - Puertolas Romain


Premiera: 15. 02
Gatunek: powieść
Wydawnictwo: Sonia Draga









Opis wydawcy:
„Napoleon nie umarł na Wyspie Świętej Heleny, jedynie zapadł w śpiączkę, a w Pałacu Inwalidów spoczywają popioły kogoś innego, podczas gdy ciało wielkiego Cesarza oraz jego konia uratowały przed rozkładem lodowate wody Morza Norweskiego. Rozmrożony Hibernatus-Napoleon i wyrusza na Korsykę na zasłużoną emeryturę w towarzystwie mieszkańca tej wyspy, który go rozpoznał i jest gotów się nim zaopiekować. Cesarz odkrywa zmiany, jakie zaszły pod jego nieobecność, zakłada T-shirt z Shakirą, zachwyca się czarnym szampanem (coca-cola light), obserwuje z zainteresowaniem postępy."
(źródło: http://www.soniadraga.pl/produkt/2272/niech-od-zyje-cesarz.html)

Dlaczego chcę przeczytać?
Puertos Romains jest autorem „Dziewczynki, która połknęła chmurę tak wielką jak Wieża Eiffla", którą zachwyciłam się pod koniec ubiegłego rok. Gdy tylko zobaczyłam na skrzydełku okładki tamtej powieści zapowiedź nowej jego książki, niecierpliwie na nią czekałam... i oto ona! :)



To tyle z premier, na które czekam.. i na które chciałabym mieć czas w lutym.
A co Wy chcielibyście przeczytać w tym miesiącu? :)

środa, 25 stycznia 2017

#23 Pani Einstein - Marie Benedict


Tytuł: Pani Einstein
Autor: Marie Benedict
Gatunek: powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Znak








„Pani Einstein" jest debiutancką powieścią Marie Benedict. Chociażby przez to, że jest to pierwsza książka jej autorstwa, nie oczekiwałam dużo. Wymagań nie miałam też przez fakt, iż o realnej pani Einstein, czyli Milevie Marić, tak naprawdę nic nie wiedziałam (na czele z informacją o tym, że taka osoba w ogóle istniała..).

Dwudziestojednoletnia Mileva Marić należy do grona pierwszych kobiet, które zdecydowały się studiować "męski" kierunek – fizykę. Nie jest traktowana poważnie zarówno przez wykładowców, jak i przez kolegów z roku, z wyjątkiem jednego – Alberta Einsteina. Mężczyzna dostrzega w Milevie osobę godną do dzielenia pasji oraz współpracy przy projektach naukowych.

W „Pani Einstein” wątek odkrycia teorii względności ma znaczenie, jednak jest tak naprawdę tylko tłem wydarzeń. Na pierwszym planie zostaje przedstawiona codzienność Einsteinów – ich relacje, spotkania towarzyskie, problemy. Nie do końca wiadomo, czy wydarzenia opisane w książce są prawdziwe, ponieważ tak naprawdę nie zostało wyjaśnione, jak potoczyła się historia Milevy i Alberta. Sytuacje przedstawione w „Pani Einstein" wprawdzie są uważane za prawdopodobne, jednak przez brak możliwości potwierdzenia ich, nie można powiedzieć o książce, że jest ona oparta na faktach. Sama autorka przyznaje, iż powieść jest próbą odpowiedzi na pytanie „co by było gdyby” w oparciu o nieliczne, dostępne źródła, takie jak listy, które Albert i Mileva wysyłali do siebie po ślubie. Niemniej, historia przedstawiona przez Marie Benedict satysfakcjonuje mnie, ponieważ jest ona napisana wartko, a wydarzenia tworzą spójną, prawdopodobną powieść o związku nieprzeciętnie inteligentnej pary.

Przyznam szczerze, że postać Milevy w pewnym momencie zaczęła mnie irytować, do tego stopnia, że musiałam się zmusić do kontynuowania lektury. Zastanowiłam się dłużej nad tym odczuciem i zreflektowałam się, co było jego przyczyną. Powodem niechęci stała się przemiana głównej bohaterki – z młodej kobiety, dążącej do realizacji celów, zamieniła się w kurę domową i służącą Alberta, której ambicje zostały „przygaszone” na skutek źle podjętych w życiu decyzji.

Historia zawarta w „Pani Einstein” pokazuje, iż wybitni ludzie nie są doskonali w każdej sferze życia – tak samo mają problemy, wątpliwości i to nie tylko na stopie naukowej. Marie Benedict na podstawie historii Milevy zwraca uwagę na to, że wielkie odkrycia powstają tak naprawdę w codzienności, spychając na bok inne priorytety, które można bezpowrotnie zniknąć. A przecież nie tylko „wielkie umysły” w pogoni za sukcesem mogą utracić w życiu coś cennego.



Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

czwartek, 19 stycznia 2017

#22 Niebezpieczna gra - Joanna Opiat-Bojarska


Tytuł: Niebezpieczna gra
Autor: Joanna Opiat-Bojarska
Gatunek: kryminał/thriller/sensacja
Wydawnictwo: Czwarta Strona








„Niebezpieczna gra” to drugi tom z cyklu o pani psycholog Aleksandrze Wilk. Dobrze jest zapoznać się z historią przedstawioną w pierwszej części, czyli w „Grze pozorów”, jednak nie jest to konieczne do swobodnego zagłębienia się w fabule. Spokojnie mogę stwierdzić, że Joanna Opiat-Bojarska niczego nie zdradza czytelnikowi niezapoznanemu z wcześniejszymi poczynaniami bohaterki, a nawet powiedziałabym, że pojawiające się do nich nawiązania są subtelnym mrugnięciem oka i smaczkami dla osób towarzyszących jej w przeszłych doświadczeniach. Ale.. o co tak właściwie chodzi i w związku z czym delektować się podanymi przysmakami?

Zacznijmy od początku. W życiu każdego pracującego człowieka pojawia się czas, kiedy idzie na.. urlop! Z takiego przywileju planuje też skorzystać wspomniana już poznańska pani psycholog - Aleksandra Wilk. Jej dzieci wyjechały na obóz, więc oczami wyobraźni już widziała spokojne, romantyczne wieczory spędzane w domu ze swoim partnerem. Wszystko pewnie poszłoby po myśli Aleksandry, ale w tym samym czasie do jednego z łódzkich szpitali trafia mężczyzna - ofiara wypadku samochodowego, w wyniku którego utracił pamięć. Wydarzenie weryfikuje zamiary kobiety, ponieważ pacjent wymawiając tylko jej imię i nazwisko, skutecznie skłania Aleksandrę do przyjazdu do Łodzi i zagłębienia się w jego tajemniczą sprawę.

Joanna Opiat-Bojarska kolejny raz zaskoczyła mnie swoją dociekliwością i chęcią oddania w ręce czytelnika informacji zaczerpniętych u specjalistów z dziedzin dotykających fabuły książki. Widać, że autorka dokłada starań, aby osoby sięgające po jej powieści, dostały konkretną wiedzę (naprawdę odnoszę wrażenie, że nie wyciągnęłam z tej książki jedynie kryminalnej historii), a nie informacje znalezione pobieżnie na Wikipedii.
W pozycjach z serii o Aleksandrze Wilk podoba mi się także skondensowanie akcji w kilku dniach (każdy rozdział opisuje jeden dzień), dzięki czemu czytając te książki, nie mam wrażenia rozciągnięcia fabuły. Przez możliwość patrzenia na akcję z kilku perspektyw, czytelnik nie ma wrażenia, że coś dzieje się za szybko czy w niewytłumaczony sposób, ale wszystko składa się w uzasadniony ciąg wydarzeń. A skoro już mowa o kilku spojrzeniach – jedno z nich pozwala niemalże od pierwszych stron książki poznać odczucia.. osoby o ciężkiej przeszłości, która bezpośrednio jest zamieszana w samo sedno sprawy z „Niebezpiecznej gry”.

Spotkałam się z opinią, że książki Joanny Opiat-Bojarskiej czyta się dla zakończeń i rzeczywiście, jestem w stanie zgodzić się z tym. O ile, jak napisałam na początku - „Niebezpieczną grę” można przeczytać jako osobny tom, to – drogi Czytelniku, nie nastawiaj się, że będzie to Twoje ostatnie spotkanie z Aleksandrą Wilk.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

środa, 11 stycznia 2017

12 książek, które czeka na przeczytanie stanowczo za długo

Rok 2017 rozgościł się już na dobre, a ja publikuję dopiero pierwszy post! Masakra, jak ten czas szybko leci..
Dzisiaj chcę podzielić się z Wami dwunastoma tytułami, które chcę przeczytać w tym roku (plan brzmi: po jednej na każdy miesiąc, ale już na początku stycznia ośmielam się poddać ten zamiar wątpliwościom..). Dlaczego właśnie te tytuły? Ponieważ czekają one na przeczytaniu baardzo długo!
Zapraszam do zobaczenia, które pozycje (jak na razie!) pełnią jedynie funkcję dekoracyjną na moich półkach ;)




1. „Drzwi percepcji. Niebo i piekło." - Aldous Huxley

Ta pozycja czeka na półce na pewno pięć lat. Pamiętam, że kupiłam ją, gdy byłam zafascynowana muzyką i historią The Doors, ponieważ właśnie „Drzwi percepcji" były inspiracją dla Jima Morrisona do wymyślenia nazwy zespołu.




A skoro zaczęłam tematem muzycznym, to następne dwie pozycje również będą z tej działki




 2. „Janis Joplin. Żywcem pogrzebana." - Myra Friedman

Zdobycz z antykwariatu, w stanie idealnym. Również z czasów fascynacji muzyką lat '60/'70. Również od jakichś pięciu lat czeka na swój czas.








3. „Prędzej świnie zaczną latać" - Mark Blake

To prezent, który dostałam w 2014 roku. Pamiętam, że byłam z niego bardzo zadowolona. Ciekawe, czy treść jest współmierna do poziomu mojego zachwytu..





4. „Dzienniki: 1945-1950" - Agnieszka Osiecka

Kiedyś dostałam też pierwszy tom dzienników Agnieszki Osieckiej. Jestem zachwycona jej listami
wymienianymi z Jeremim Przyborą, lubię czytać o jej życiu. Myślę, że czytanie dzienników Osieckiej również sprawiłoby mi przyjemność. Naprawdę liczę na to, że sięgnę po nie w tym roku..





5. „Milion małych kawałków" - James Frey

Jest to książka, o której swojego czasu było głośno. A mnie udało się ją kupić na jednych z facebookowych grup za śmieszną cenę.. Pewnie było warto, nie? 







6. „Nie mów nikomu" - Harlan Coben

Razem z „Milionem małych kawałków" kupiłam też „Nie mów nikomu" w angielskiej wersji. Stwierdziłam, że spróbuję swoich sił w czytaniu w obcym języku.  Chyba miała być przyjemną formą przygotowania do egzaminu z tego języka, ale taka motywacja też na mnie nie podziałała.







7. „Bez pożegnania" - Harlan Coben

A ta książka, to już nawet nie wiem, ile u mnie stoi. Nie chcę liczyć, żeby się nie pogrążać. Upolowana w koszu z tanimi książkami. I to nawet nie jest tak, że się za nią nie zabrałam, bo towarzyszyła mi na którymś wyjeździe! Nie wiem, dlaczego ją porzuciłam..






 8. „Stephen King na wielkim ekranie"  Stephen King

.. czyli pięć krótkich form Mistrza horroru, które zostały zekranizowane. Zaczęłam je czytać. Ale. Problem w tym, że ja na opowiadania muszę mieć nastrój, przez co przeczytałam trzy z nich, a pozostałe dwa jeszcze czekają na "właściwy moment". Tak, dłużej niż rok.







9. „Serca Atlantydów" - Stephen King

Kurcze, dociera do mnie, że jak byłam młodsza, to byłam mistrzem okazji. O ile można tak powiedzieć o wymianie podręcznika do biologii na początku roku szkolnego na „Serca Atlantydów" Stephena Kinga i „Pamiętnik narkomanki" Barbary Rosiek w antykwariacie. Warto było.






10. „Najgorszy człowiek na świecie" - Małgorzata Halber

Powieść stosunkowo nowa, bo wydana w 2015 roku. Wyrzuty sumienia wzbudza we mnie fakt, że pożyczyłam ją od koleżanki 1,5 roku temu. Na szczęście ona już zdążyła ją przeczytać.






11. „Nie martw się, to tylko życie" - Adam Szewczyk

Ta książka czeka "tylko" rok. Jest owocem jednej z wymian książkowych organizowanych w moim mieście. Chyba zwlekałam z przeczytaniem jej ze względu na to, że nic nie słyszałam ani o niej, ani o autorze. Na szczęście ostatnio chętniej sięgam po pozycje te mniej znane, więc może niedługo ją przeczytam.






12. „Między książkami" - Gabrielle Zevin

Mój zakup z ostatnich wakacji, więc wstydu zbyt dużego nie ma. "Między książkami" trafiło na tę listę ze względu na to, od kiedy planuję ją przeczytać, a trwa to zdecydowanie dłużej, niż moje posiadanie tej pozycji, czyli prawdopodobnie od końca 2014 roku.





Przyznaję, że w czasie tworzenia tej listy zaczęło mi być głupio. Może takie "publiczne pochwalenie się" nią zmotywuje mnie do pewnych zmian i zwrócenia uwagi na te książki.

Co znajduje się na Waszych stosikach wstydu?