czwartek, 4 maja 2017

#30 Wieża milczenia - Remigiusz Mróz


Tytuł: Wieża milczenia
Autor: Remigiusz Mróz
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Damidos








Heather i Scott rozpoczynają nowe życie, w nowym mieszkaniu, w nowym mieście. Ten etap ich wspólnego życia jednak nie trwa długo, ponieważ pewnego wieczoru zostaje odnalezione ciało dziewczyny. W sprawie morderstwa kobiety prowadzone są dwa równoległe śledztwa – jednemu z nich patronuje detektyw Evelyn Thomsen, a drugim zajmuje się sam partner Heather, były wykładowca uniwersytecki wątpiący w to, iż praca służb może zakończyć się powodzeniem. Który z zespołów jako pierwszy odnajdzie morderce i czy zdoła to zrobić, zanim zginie więcej osób?

„Wieża milczenia” nie jest złą książką, jednak jeżeli ktoś oczekuje, iż każda książka opatrzona nazwiskiem Remigiusza Mroza będzie dobrą pozycją, to może być rozczarowany. Widać, że jest to debiut. Autor ma tendencje do opisywania niektórych sytuacji w sposób podręcznikowy. Rozumiem motywację, ponieważ pewnie miało to na celu pełniejsze wyobrażenie sobie przez odbiorcę pewnych scen, jednak w moim odbiorze zabieg ten skutecznie hamował akcję. Remigiusz Mróz zagłębiał się też w życiorysy bohaterów pobocznych, których historia nie odgrywała żadnego znaczenia w fabule, przez co zamiast gnać za akcją, zapoznawałam się ze zbędnymi informacjami na temat postaci.

Niestety, jestem zmuszona negatywnie skomentować bohaterów tej książki.
Po pierwsze, w „Wieży milczenia” pojawia się pierwowzór kultowej postaci z nowszej serii Mroza – Joanny Chyłki. Czy to dobrze? To zależy. Z jednej strony cieszę się, że Eveline „ewoluowała” i w prawniczym cyklu postać stanowczej kobiety lubiącej szybkie auta została lepiej wykreowana, a z drugiej szkoda, że postać Chyłki jest właśnie odtworzeniem innej bohaterki.
Po drugie, postaci są pozbawione emocji. Scott nie przeżywa żadnej żałoby. Nie rozpamiętuje Heather. Utrudnia pracę policji i uważa, że on – cywil historyk, będzie skuteczniejszy w działaniu od służb specjalnych. Cóż, może właśnie w taki sposób godził się ze stratą ukochanej, niemniej obraz tego bohatera jest dla mnie najbardziej nie do przyjęcia, a że odgrywa od w „Wieży milczenia”, to utrudniał mi swoją osobą lekturę.

Widać, że Remigiusz Mróz chciał w fabule zamieszać, żeby uzyskać zapierający dech w piersiach zwrot akcji. Na szczęście, w swoich nowszych powieściach zrobi to zdecydowanie lepiej. Moim zdaniem w „Wieży milczenia” tego plątania było za dużo, przez co fabuła wydawała się być nieskładna.

Finalnie, jestem zmęczona lekturą. Nie mogę powiedzieć, że nie interesowało mnie zakończenie, ale do ukończenia książki bardziej motywowała mnie możliwość „odhaczenia” jako przeczytanej pierwszej książki Remigiusza Mroza. Właśnie przez fakt, iż „Wieża milczenia” jest debiutem i przez znajomość innych pozycji tego autora, cieszę się, że mogłam zapoznać się z jego pisarskimi początkami, jednocześnie dostrzegając poprawę na lepsze w innych jego książkach.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

piątek, 28 kwietnia 2017

#29 Grzech - Nina Majewska-Brown


Tytuł: Grzech
Autor: Nina Majewska-Brown
Gatunek: kryminał/thriller/obyczajowa
Wydawnictwo: Rebis








„Grzech” nie jest pierwszą powieścią Niny Majewskiej–Brown, za to jest jej debiutem kryminalnym. Czy autorka powieści obyczajowych sprostała wyzwaniu napisania książki z innego, cięższego gatunku? Zapraszam do poznania odpowiedzi na to pytanie w dalszej części wpisu.

Aleksandra jest rozwódką samotnie wychowującą nastoletnią córkę – Monikę. Kobiety nie mają ze sobą łatwo – matkę denerwuje zbytnia swawola córki, a córkę ograniczenia nadawane przez matkę. W życiu nastolatki jednak wydarza się coś, co sprzyja integracji z rodzicielką i pozwala na wspólny wyjazd do spokojnej, małej wsi o nazwie Koniuszki. Aleksandra oczekuje, że odpocznie w tym czasie od zgiełku miasta oraz problemów związanych zarówno z wybrykami córki jak i byłym mężem. Niestety ich wypoczynek wypada wtedy, gdy w Koniuszkach zaczynają dziać się rzeczy, przez które nikt nie może czuć się tam bezpiecznie.

Akcja „Grzechu” osadzona jest w małej wsi, gdzie wszyscy się znają, więc każdy jest specjalistą od życia sąsiada. Czytając tę książkę odczuwa się ten specyficzny klimat wspólnoty, pomimo którego większość z przedstawionych mieszkańców ma swoją mroczną tajemnicę znaną tylko danej osobie. To właśnie owe sekrety są przyczyną nieszczęść spływających na ludzi, na każdego w nieco inny, ale przewrotny dla jego życia sposób.

W „Grzechu” każdy z bohaterów jest dobrze wykreowany, nawet jeżeli chodzi o przykładowe panie sąsiadki, które co jakiś czas pojawiają się w fabule dla samego ubarwienia jej, a nie wniesienia czegoś istotnego. Choć książka nie stroni od łaciny podwórkowej, co przyznaję – momentami przeszkadza, to towarzyszy ona jedynie niektórym postaciom. Po pewnym czasie czytelnik zaczyna traktować przekleństwa jako cechę charakterystyczną dla niektórych bohaterów. Mnie początkowo owe słownictwo przeszkadzało, ale koniec końców jedna z osób, która płynnie posługiwała się bluzgami wzbudziła moją sympatię. Wniosek jest taki, iż w ten sposób nieprzystosowanych bohaterów też da się polubić!

Pokuszę się o stwierdzenie, że „Grzech” początkowo nie wyróżnia się niczym szczególnym, jednak im dalej w fabułę, tym bardziej czytelnik wciągany jest w małomiasteczkowy świat grozy, aby finalnie zostać znokautowanym zakończeniem. Muszę się przyznać, iż przed rozpoczęciem lektury „Grzechu" zdecydowałam się popełnić pewien niepochlebny w sferze czytelników występek – przeczytałam zakończenie książki. Chociaż miałam je w pamięci przez cały czas, to nie przeszkodziło to autorce w trzymaniu mnie w niepewności, a nawet w odczuwaniu dreszczy niepokoju. Oczywiście nie zachęcam do zaglądania na ostatnią stronę przed dotarciem do niej, ale chcę zaznaczyć, iż nawet to nie przeszkodziło Ninie Majewskiej–Brown w budowaniu napięcia.

„Grzech” to książka zdecydowanie godna polecenia. Autorka doskonale wymieszała w niej elementy powieści obyczajowej ze szczyptą kryminału, przez który niejednokrotnie można poczuć ciarki na plecach. Tę pozycję trzeba przeczytać!



Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

czwartek, 6 kwietnia 2017

Wiosenny TBR blogerów!

Hej!
Wiosna jest już z nami na dobre, w związku z czym warto coś na ten kwitnący czas zaplanować! Jak na książkoholików przystało, każdy powód jest dobry do tworzenia postanowień związanych z czytaniem.
Razem z kilkoma blogerkami książkowymi chcemy podzielić się z Wami lekturami, po które same chcemy sięgnąć w najbliższym czasie.
Dziewczynom serdecznie dziękuję za współtworzenie TBRu, a Was zapraszam do zapoznania się z pozycjami, które proponujemy przeczytać tej wiosny! :)


Propozycja Klaudii (Zaksiążkowana): 
Ściana burz - Ken Liu


Wydaje się niemożliwością wybrać tylko jedną książkę, którą planuję przeczytać tej wiosny, ale jest taka jedna, której premiery wyczekuję z utęsknieniem, a mowa tu o "Ścianie burz", kontynuacji "Królów Dary" Kena Liu. Pierwszy tom serii to z pewnością jedna z najlepszych fantasy, jakie kiedykolwiek przeczytałam, dlatego jestem ogromnie ciekawa, jak wypadnie tom drugi. Powieść oparta na kulturze orientalnej, zachwyciła mnie swoim klimatem oraz dokładnością w zarysowaniu świata przedstawionego. Porywa i fascynuje czytelnika, a jednocześnie angażuje go w rozgrywające się wydarzenia. Polityka, kwestie moralne oraz dylematy związane z człowieczeństwem - tego w tej książce nie brakuje. Dzięki barwnym bohaterom, Ken Liu pokazał również, jak władza jest w stanie zmienić człowieka. Jeśli ujęło Was tolkienowskie Śródziemie, z pewnością pokochacie Wyspy Dary. Ja już nie mogę doczekać się, aż znów zagłębię się w sprawy cesarstwa i będę przeżywać wydarzenia wraz z bohaterami, dlatego odliczam dni do premiery ;)



Propozycja Kasi (Życie blondynki): 
Kolejność - Hubert Hender


Cześć! Z tej strony Kasia, możecie mnie znać z instagrama jako @kasiareads. Prowadzę od niedawna bloga (życieblondynki) i co pewnie was nie zdziwi – uwielbiam czytać książki! :D
Kasia zaprosiła mnie do współtworzenia tego posta, w którym mamy przedstawić tą książkę, którą przeczytamy tej wiosny. Bardzo serdecznie jej dziękuję, że mam możliwość dodania czegoś od siebie do tak cudownego projektu! Nie przedłużając, przedstawiam Wam pozycję, która jest już na mojej półce od dłuższego czasu.

Opis:
Jeden z górników pracujących w kopalni w Kowarach zostaje bestialsko zamordowany w zupełnych ciemnościach. Mężczyzna nie potrafi zidentyfikować swojego oprawcy, nie jest w stanie uciec, a jego ostatnim uczuciem jest obezwładniający strach. Wkrótce pojawiają się następne ciała, wszystkie ponumerowane w osobliwy sposób.
Do śledztwa zostają przydzieleni komisarz Iwanowicz z jeleniogórskiej komendy i jego młodszy kolega, podkomisarz Gawłowski. Próbują ustalić, kto brutalnie zabija kolejnych mężczyzn, i desperacko starają się przerwać ponury cykl.
Iwanowicz, dręczony wspomnieniami, od których nie jest w stanie uciec, prowadzi śledztwo po omacku. We wszechobecnym mroku pobłyskują jedynie niewyraźne światła okolicznych miast.

Dlaczego chcę przeczytać?
Uwielbiam kryminały i po opisie wnioskuję, że nie będę mogła oprzeć się tej historii. Dostałam tę książkę od mojej przyjaciółki na urodziny, od tego czasu minęło już kilka miesięcy, więc chyba przyszedł czas, żeby się z nią za poznać. 



Propozycja Klaudii (Porozmawiajmy o książkach): 
Koneser - Joanna Opiat-Bojarska


Książka, którą planuję przeczytać tej wiosny jest 'Koneser' Joanny Opiat-Bojarskiej. W styczniu tego roku zapoznałam się już z pierwszym tomem serii o Burzy i Młodym, który bardzo mi się podobał! Jeśli wezmę pod uwagę fakt, że akcja 'Konesera' dzieje się w moich okolicach, to chyba nie może być lepszego początku tegorocznej wiosny, niż wybrać się w niebezpieczną podróż po terenach dobrze mi znanych. Spodziewam się, że tom drugi utrzyma świetny poziom pierwszej części! W końcu Opiat-Bojarska to mistrzyni kryminalnych historii, dlatego pozostaje mi tylko zaczytać się pysznie w 'Koneserze' i powitać wiosnę z tą mroczną historią!


(Pssst! Klaudia już zrealizowała swój wiosenny plan, więc jej recenzję "Konesera" możecie przeczytać klikając TUTAJ)



Moja propozycja: 
Zdobyć to, co tak ulotne - Beatrice Colin


Od mniej więcej roku jestem zaczytana w kryminałach. Jest to gatunek, po który zdecydowanie sięgam najczęściej. Uważam jednak, że na wiosnę, czyli czas będący nowym początkiem w przyrodzie, warto sięgnąć po coś innego i być może pozwolić zakwitnąć miłości do innego gatunku bądź po prostu do konkretnego czasu opisywanego w literaturze. Przez "Zdobyć to, co tak ulotne" spróbuję zakochać się Paryżu z XIX wieku, czyli zarówno i miejscu, i czasie, które na co dzień w żaden sposób nie są mi bliskie. No i jeszcze przez fakt, iż jest to powieść obyczajowa z wątkiem miłosnym, ale też poruszająca problem różnic społecznych oraz miejsca kobiet w ówczesnym świecie.. Same zmiany! :)



Dziewczynom jeszcze raz dziękuję za współpracę, a Was pytam: jakie są Wasze czytelnicze plany na wiosnę? :)

środa, 29 marca 2017

#28 Pragnienie - Jo Nesbø


Tytuł: Pragnienie
Autor: Jo Nesbø
Gatunek: thriller, kryminał
Wydawnictwo: Dolnośląskie








„Pragnienie” jest jedenastym tomem z cyklu o Harrym Hole. Dla niektórych – wyczekiwany ciąg dalszy, dla mnie – pierwsze spotkanie z popularnym autorem, którego nazwisko w bibliotece widziałam jedynie w katalogu, nigdy na grzbiecie książki stojącej na półce. A przecież to o czymś świadczy. I rzeczywiście – czytelnicy mieli rację.

Elise Hermansen po nieudanej randce z mężczyzną poznanym na Tinderze wraca do mieszkania, w którym mieszka sama. Na poprawę nastroju po niefortunnym wieczorze, kobieta ponownie oddaje się poszukiwaniom partnera na portalu randkowym. Kiedy słyszy dźwięk sygnalizujący sparowanie jej z kimś z bliskiej okolicy, Elise odczuwa szczęście. Niestety, niemal natychmiastowo przemienia się ono w strach, ponieważ kobieta nie podejrzewała, że usłyszany sygnał nie będzie pochodzić z jej telefonu, ani że „niedaleka odległość” nie będzie oznaczać sąsiedniego pokoju jej własnego mieszkania. Gdy na miejscu zjawia się policja, zastają tylko Elise z przegryzioną szyją.

Pragnienie” to mój jeden wielki zachwyt, a tym samym odkrycie nowego autora życia. Jo Nesbø zagwarantował takie zwroty akcji, że po skończeniu lektury nie wiedziałam, do której strony mam wrócić, żeby naprostować swoje podążanie za fabułą w nowym świetle (swoją drogą, wróciłam do początku i tam też czekała na mnie niespodzianka).

Kolejnym atutem (choć nie jest to pozytywem w przypadku każdej sceny) jest obrazowość, z jaką Jo Nesbø opisuje sytuacje. W czasie lektury bez problemu byłam w stanie odtwarzać kolejne wydarzenia przedstawione w książce. Niestety, włączając w to również sceny drastyczne.

Jo Nesbø skradł moje serce nie tylko budowaniem nastroju, ale też postacią Hallsteina Smitha – psychologa prowadzącego terapie, ale zainteresowanego wampirystami, czyli ludźmi osiągającymi zaspokojenie poprzez picie krwi. Człowiek ten jest prawdziwym pasjonatem w swojej działce, a przy okazji członkiem grupy pomagającej Hole w rozwiązaniu sprawy drastycznych morderstw. Nie wiem, czy Nesbø ma w zwyczaju wprowadzać do zespołu śledczych psychologa, ale ta postać w trakcie trwania sprawy, w trafny sposób tłumaczyła zachowanie wampirysty oraz uzasadniała jego motywy.

„Pragnienie” nie jest dla ludzi o słabych nerwach. To jedna z tych książek, w czasie czytania której odczuwałam niepokój nie tylko związany z jej bohaterami, ale też w życiu realnym, słysząc niespodziewane dźwięki. Przyznaje, że były momenty, w których nie czułam się bezpiecznie, a takich odczuć dawno nie przysporzyła mi żadna lektura.

Lubię serie, które nie są łączone jedynie głównym bohaterem, ale też zachowują ciągłość jego biografii. Cykl o Harrym Hole właśnie taki jest i chociaż, jak już wcześniej wspomniałam, „Pragnienie” było moim pierwszym zetknięciem się zarówno z autorem jak i popularnym bohaterem, to nie czułam się zagubiona. Owszem, pewnie musiałam nieco dłużej niż osoby będące na bieżąco poczekać ze zrozumieniem niektórych spraw, ale albo zostały one wyjaśnione wprost, albo opisane na tyle, że mogłam domyślić się o co chodzi, nie odbierając sobie ewentualnej przyjemności z późniejszego czytania pozostałych tomów. Powiem nawet, że chociaż wiem już w jakiej sytuacji znajduje się główny bohater, to nie traktuję tego jak spoilera, a jako najsilniejszą pobudkę do sięgnięcia po wcześniejsze książki o Harrym Hole.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

środa, 22 marca 2017

#27 Dziewczyna, którą kochałeś - Jojo Moyes



Tytuł: Dziewczyna, którą kochałeś
Autor: Jojo Moyes
Gatunek: romans, powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Między Słowami






 

„Dziewczyna, którą kochałeś” to najnowsza powieść Jojo Moyes, czyli autorki głośnego tytułu „Zanim się pojawiłeś”. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki, więc mogłam jedynie bazować na opiniach krążących wokół drugiego z wymienionych tytułów. Nie będę ukrywać, że sprawiły one, iż sięgając po „Dziewczynę...” byłam nastawiona na powieść, w której wszystko kręci się wokół wątku miłosnego, nawet jeżeli to „wszystko” miało być tłem niebanalnym.

W „Dziewczynie, którą kochałeś” zostają przedstawione historie dwóch kobiet żyjących w zupełnie odmiennym czasie i okolicznościach. Sophie i jej siostra prowadzą hotel i restaurację w okupowanej podczas I wojny światowej Francji, wyczekując powrotu swoich mężów, którzy musieli stawić się na służbę w obronie kraju. Kobiecie dodaje otuchy jej portret, namalowany przez ukochanego mężczyznę na początku ich znajomości.
Liv za to jest młodą wdową po nowoczesnym architekcie, której ze szczęściem przestało być po drodze w momencie śmierci jej męża – Davida. Kobieta ledwo wiąże koniec z końcem, wszystko w domu przypomina jej o ukochanym (nie tylko przez fakt, iż budynek jest jego projektem).. a długów i problemów końca nie widać. Olivia również czerpie otuchę głównie z kontemplacji sztuki. W jej przypadku jest to prezent od męża – portret pewnej kobiety.
Co się wydarzy, jeżeli okaże się, że obraz przestanie dawać kobietom siłę, a przysporzy tylko więcej problemów?

Jak już wspomniałam na początku, najnowsza powieść Jojo Moyes klasyfikowana jest między innymi jako romans. Sięgnęłam po książkę świadoma tej kategoryzacji, jednakże w moim odczuciu wątki romantyczne nie są w niej najważniejsze. Owszem, fabuła bazuje na miłości, jednak obarczonej tęsknotą za nieobecnymi mężami.

W powieści „Dziewczyna, którą kochałeś” podoba mi się splecenie losu Sophii z życiem Liv. Jojo Moyes w subtelny sposób – znajdujący się dosłownie w tle codziennego funkcjonowania obu kobiet, połączyła je nicią nadziei oraz dawała siłę do walki w ciężkiej sytuacji.

Kobiety zmuszone są do samodzielności w ciężkim świecie – zarówno Sophie i jej siostra żyjące w okupowanym państwie, które bez pomocy mężczyzn musiały zapewnić bezpieczeństwo sobie oraz bliskim osobom, ale też Liv pozostawiona samotnie we współczesności, czasie bogatym we wszelkiego rodzaju rozrywki mogące pomóc „zasłonić” problemy.

Jest to powieść aktualna, właśnie ze względu na zwrócenie uwagi, iż nie wszystko da się schować do szafy. Warto zatrzymać się i przez chwilę zadumać nad „Dziewczyną, którą kochałeś”.

wtorek, 14 marca 2017

#26 Syreny - Joseph Knox


Tytuł: Syreny
Autor: Joseph Knox
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Otwarte








Kilkunastoletnia córka posła dołącza do grona Syren, czyli kobiet pracujących ciałem, ale także sprzedających popularną w światku mafii „ósemkę” (szerzej znanej jako „heroina”) dla największego dilera narkotyków w okolicy. Do Aidana Waitsa, policjanta z nadszarpniętą przeszłością, zgłasza się sam ojciec dziewczyny, prosząc, o odnalezienie jej. Nie da się ukryć, że dawne przewinienia detektywa pozwalają mu wejść głębiej w zdeprawowany świat i poznać także sprawy, które będą mieć istotny wpływ nie tylko na niego, ale też na bliskie mu osoby.

Sięgając po „Syreny” spodziewałam się kolejnego kryminału, w którym ktoś umiera/znika, a dobrzy policjanci po mniejszych bądź większych zawirowaniach odnajdują tę osobę. Poniekąd tak jest, jednak nie podejrzewałam, że wpakuję się w świat, gdzie nawet detektyw zaangażowany w sprawę, ma nieciekawą przeszłość (co tak naprawdę w pewnym stopniu działa na jego korzyść w środowisku Syren). W tej książce nie ma nic dobrego. Czytelnik jest rzucony w zdeprawowany świat pubów zarządzanych przez najbardziej wpływowego dilera narkotyków. O ile na początku lektury może być to rażące, spokojnie – po kilku stronach akceptacja norm panujących w nielegalnym światku sama przychodzi i staje się czymś naturalnym.

Ciekawy jest fakt, iż Joseph Knox osadził akcję w mieście, w którym się wychowywał. Autor doświadczył pracy w barze, więc kto wie, czy opisane sytuacje nie zostały podparte obserwacjami z tego czasu? Zachęcające jest też obcowanie autora z książkami kryminalnymi, ponieważ jest on związany z branżą księgarską. Widać, że Knox jest pasjonatem literatury tego gatunku, ponieważ wie, co należy dać czytelnikowi i jak budować napięcie, aby od książki nie można było się oderwać.

Niestety, pomimo świadomości zachcianek czytelnika, w pewnym momencie coś zaczęło iść nie tak. Odniosłam wrażenie, że autor miał dużo pomysłów na akcje (co jest zdecydowanym pozytywem), ale brakowało mu czasu (a raczej „stron”) na opisanie jej, kosztem budowania napięcia z pierwszej połowy książki. Nie chcę przez to powiedzieć, że nagle treść zostaje spłycona, ale nie w moim odczuciu nie została zachowana proporcja w dawkowaniu czytelnikowi emocji – o ile na początku dzieje się dużo i książkę rzeczywiście się pochłania, tak w pewnym momencie poczułam się nieco przytłoczona wydarzeniami. Wiem, że przez to nie wszystko z fabuły „przeżyłam”, czego bardzo żałuję.

Wady tłumaczę sobie faktem, iż „Syreny” są debiutem Knoxa i jeżeli spojrzeć na tę powieść przez ten pryzmat, to jest to naprawdę odważny i oryginalny pomysł na swoją pierwszą publikację na rynku wydawniczym. Sama nie spotkałam się jeszcze z literaturą z gatunku urban noir i gdy pojawi się kolejna książka tego autora (a jestem pewna, że będzie to miało miejsce), to na pewno po nią sięgnę – trochę dla przeczytania kryminału z życia niecodziennego, a jednak toczącego się w „naszym świecie”, a trochę dla sprawdzenia, jak Knox opracował swoje mnóstwo pomysłów.

środa, 8 marca 2017

#25 Dotyk - Claire North


Tytuł: Dotyk
Autor: Claire North
Gatunek: sensacja, science-fiction
Wydawnictwo: Świat Książki








„Mieszkam w ciałach, które są młode, zdrowe, interesujące, pełne energii. Posługuję się ich iPodami i iPhonami, tańczę z ich przyjaciółmi, słucham ich płyt, noszę ich ubrania, jem potrawy z ich lodówek. Ich życie jest moim życiem..."*

Główna bohaterka – Kepler, jest widmem – bytem nieśmiertelnym. Może być kim chce. Żyje w ludziach, których napotka, jedynie przez dotknięcie ich skóry, a oni nawet nie są świadomi tego, że ktoś pojmał ich umysły. Poza "wypożyczeniem" ich ciał, nie ingeruje w ich życia – nie wykorzystuje seksualnie, nie dopuszcza się czynów nielegalnych. Kepler nie udaje się dotrzymać swoich zasad w przypadku Josephine Cebuli, która w czasie, gdy widmo w niej „mieszka". Kobieta bowiem zostaje zabita przez członka Aquariusa, czyli tajnej organizacji zajmującej się zwalczaniem widm. Główna postać chcąc poznać motywy działania przeciwników, porywa jednego z nich, oczywiście wchodząc w jego ciało.

Nie jestem stałą czytelniczną pozycji z gatunku science-fiction, więc zapewne dlatego początkowo ciężko było mi się wgryźć w książkę, jednak im głębiej wchodziłam w fabułę, tym trudniej było mi odłożyć lekturę. Bałam się ją przerwać, ponieważ tempo akcji jest naprawdę szybkie. Czytelnik przez ciągłe obcowanie z Kepler, towarzyszy jej każdemu przeskokowi do nowego ciała, co dla mnie było mocnym „przeżyciem". Nie miałam okazji „być" tyloma osobami na przestrzeni czasem nawet jednej kartki, obserwować tylu żyć innych osób, a przy tym wszystkim zastanawiać się jeszcze, co jest przyczyną działań Aquariusa.

Ponadto poruszył mnie ukryty w pędzącej akcji temat natury człowieczeństwa – zwłaszcza w odniesieniu do obecnych czasów,. Chociaż w „Dotyku" nie został poruszony temat podawanych przez ludzi informacji na swój temat na portalach społecznościowych, to mnie w czasie lektury nasunęło się takie skojarzenie. W książce ludzie dotykani przez Kepler, nie oddawali swoich żyć dobrowolnie, często widmo musiało długo zdobywać informację o nich, aby móc autentycznie odgrywać ich rolę. Odnoszę wrażenie, że gdyby przenieść akcję „Dotyku" do świata realnego, nie musiałaby przygotowywać się do przejęcia czyjegoś życia zbyt długo, ponieważ liczni internauci sami podają na tacy za dużo informacji na swój temat.

Na szczęście „Dotyk" Claire North jest jedynie sensacyjną powieścią science-fiction, bo gdyby została przeniesiona do rzeczywistości, to słowa „Jestem tobą" wymawiane przez Kepler, napełniałyby mnie trwogą, a samą książkę należałoby zaklasyfikować do gatunku "horror".


* Cytat pochodzi z książki