czwartek, 22 czerwca 2017

#31 Zdobyć to, co tak ulotne - Beatrice Colin


Tytuł: Zdobyć to, co tak ulotne
Autor: Beatrice Colin
Gatunek: powieść obbyczajowa
Wydawnictwo: W.A.B.








Jamie Arrol razem ze swoją nastoletnią siostrą – Alice oraz z jej guwernantką – Cait Wallace odbywają podróż do Paryża. Podczas lotu balonem zapoznają Emila Nouguier, przedstawiciela bohemy oraz inżyniera, który pracuje przy budowie dzisiejszego symbolu Francji – Wieży Eiffela. Mężczyzna oczarowuje sobą całe towarzystwo, jednak każdą osobę z innego powodu. W tym krótkim czasie szczególny kontakty udaje mu się nawiązać z Cait. W powietrzu różnice międzyklasowe wydają się nie mieć znaczenia, lecz po powrocie na ziemię relacja ta nadal będzie miała szansę na rozwój?

Ta książka nie jest zła, ale nie do końca został wykorzystany jej potencjał. Przyznaję, że gdyby nie opis z okładki, to nie potrafiłabym wskazać najważniejszych bohaterów, ponieważ wszystko działo się wokół wszystkich. Przez to odczuwam niedosyt – uważam, że niektóre wątki (w tym takie, które mogłabym uważać za "główne", ale o tym, dlaczego słowo to ujęłam w cudzysłów, napiszę później) zostały potraktowane po macoszemu, bo zostały tylko zaznaczone, ale bez wdawania się w szczegóły. Mam wrażenie, że autorka zdała płaską relację z życia pewnych osób, które znalazły się w pewnym miejscu.

Wracając do głównego wątku książki. Gdybym sama z siebie miała określić, co nim tak właściwie było, to miałabym z tym problem. Na szczęście tutaj również wydawca wspomógł mnie wskazówką znajdującą się w opisie na okładce książki. Moim zdaniem wątek relacji pomiędzy Cait a Emilem został nieco zakopany pod innymi wydarzeniami zawartymi w książce, jakby toczył z nimi walkę – niby się pojawia, ale nigdy nie mógł wygrać z nimi, aby zdobyć miano wiodącego.

O czym moim zdaniem jest ta powieść? O relacjach – jak najbardziej. O problemach związanych z przynależnością do różnych klas, a chęcią bycia ze sobą. O trudności nawiązywania relacji, gdy chce się być osobą zauważoną i docenioną i o cenie, którą należy za to zapłacić.

Odejście od lektury "Zdobyć to, co tak ulotne" nie było dla mnie problemem. Mniej więcej od połowy przestałam wierzyć, że wskaże mi problem, nad którym warto będzie się zatrzymać, zastanowić. Niestety, sama powieść również kończy się bez puenty.

Nie miałam rozrywki z czytania tej powieści, traktowałam ją jako wypełniacz czasu oraz jako kolejną pozycję, którą mogę dopisać do książek przeczytanych. Na pewno do niej nie wrócę, chociaż myślę, że nie będę potrzebować wiele czasu, aby zapomnieć, o czym ona tak właściwie traktowała.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 

czwartek, 8 czerwca 2017

Majowy book haul i WTK 2017!

Hej, hej!
Nie było mnie tu cały miesiąc, ale okazało się, że blog nie zarósł pajęczynami i w prosty sposób udało mi się do niego dostać :D
Przyznaję, że ten rok jest dla mnie wyjątkowo ciężki jeżeli chodzi o czytanie (obecnie jest za mną tylko 15 książek! -,-), za to w kupowaniu nadal jestem całkiem niezła. W maju z okazji Warszawskich Targów Książki (o których też w tej notce przemycę słów kilka) trafiło do mnie kilka nowych pozycji, Jeżeli jesteście ciekawi, co zasiliło moje stosy wstydu, zapraszam dalej! :)


A zakupowy maj zaczął się od nowego Forsta, czyli „Deniwelacji" autorstwa Remigiusza Mroza. Odkąd świat dowiedział się o kontynuacji trylogii z komisarzem, bardzo nie mogłam doczekać się tej pozycji! Jednak z powodu braku czasu, nadal nie jestem szczęśliwą osobą, która zapoznała się z jego dalszymi losami..

A po prawej stosik, z którym poszłam do pana Mroza do podpisu na WTK :D


Przed WTK udało mi się kupić pierwszą część z Kolekcji Mistrza Grozy, czyli „Misery". Swoją drogą, jestem zachwycona oprawą tych książek! Ładne wydanie w przystępnej cenie.. nie mogę doczekać się, aż uzbieram nieco więcej tytułów z tej serii, żeby (oczywiście tylko przy okazji :D) w skromnym gronie (bo planuję kupić jedynie 5-6 powieści) mogły ładnie prezentować się na mojej półce!



Idąc niechronologicznie - po Targach od Wydawnictwa Poznańskiego trafił do mnie egzemplarz „Rekina i barana" autorstwa Marty i Adama Biernatów. Książka jest naprawdę magiczna..
A od wydawnictwa Filia Mroczna Strona dostałam egzemplarz „Szóstego okna" Rachel Abbott. Jestem już po lekturze i przyznaję, że autorka jest niezawodna w swoim gatunku.


.

Nadszedł czas na zakupy poczynione na Warszawskich Targach Książki, Jeżeli chodzi o samą organizację wydarzenia - jestem zadowolona. Na WTK byłam trzeci raz, więc już wiedziałam, że nie ma co spodziewać się rewelacyjnych promocji u wydawnictw (no, może poza SQN-ową promocją 3 książki w cenie 2 oraz -50% na niektóre tytuły u Czarnej Owcy). Wydarzyło się jednak coś, przez co tegoroczne Targi górują nad poprzednimi edycjami, a mianowicie:
- mogłam poznać osoby, które widziałam wcześniej jedynie na Instagramie, przez co idąc z tłumem nie rozglądałam się tylko za książkami, ale głównie za znajomymi twarzami - czy to właśnie z profilów, czy zapoznanych w poprzednie dni na Targach. Miło jest mieć też taki "cel", dziękuję :)
- znalazłam stoisko Epik Page, którego zarówno w Warszawie jak i w Krakowie skutecznie nie zauważałam :D

Ale wracając do targowych zakupów, które z jednym wyjątkiem zrobiłam jedynie na stoiskach antykwariatów.

„Harry Potter i Przeklęte Dziecko" - Jack Thorne
Skoro już minęła fala na ten scenariusz, to w końcu mogę wyrobić sobie swoją opinię na jego temat. W dodatku baaardzo skusiła mnie cena za wydanie w twardej oprawie.

„Upiory" - Jo Nesbo
Żałuję, że nie znalazłam więcej książek tego autora, bo po przeczytaniu Pragnienia i Krwi na śniegu jestem nim zachwycona i zdegustowana swoim zaniechaniem wcześniejszego sięgnięcia po jego powieści.

„Wampiraci: Czarne serce" - Justin Somper
Jako dziecko bardzo lubiłam ten cykl, jednak doszłam tylko do trzeciej części. Pod koniec ubiegłego roku udało mi się dokupić wszystkie części poza tą. Gdy zobaczyłam ją na jednym z regałów, zdecydowanie nie mogłam odpuścić sobie tego zakupu!

„Nowe przygody Mikołajka" - Rene Goscinny
Również powrót do dzieciństwa. Nie był to zakup pierwszej potrzeby, ale.. przecież to Mikołajek!
(tak, na zdjęciu to ta książka widmo)



Książki Jonathana Carrolla kupiłam przypadkiem i tylko przez swoją nieuwagę. Gdybym ogarnęła wcześniej, że ten lubiany przeze mnie autor będzie w tym roku na WTK, to na pewno zabrałabym ze sobą z domu trzy jego książki. Ale o jego obecności dowiedziałam się, gdy już byłam w pociągu, przez co do mojej biblioteczki trafiło „Muzeum psów" i „Całując ul". Zdecydowałam się też na zakup własnego egzemplarza „Krainy Chichów", ponieważ czytałam egzemplarz mamy, a powieść ta wywarła na mnie tak duże wrażenie, że koniecznie musiałam mieć ten swój, do tego - podpisany!

Uff! Stos się skończył. Mam nadzieję, że nie będzie długo nosił miana "stosu wstydu", jednak czerwiec pod względem obowiązków absolutnie tego nie wróży. Niemniej - trzymajcie kciuki! :)

czwartek, 4 maja 2017

#30 Wieża milczenia - Remigiusz Mróz


Tytuł: Wieża milczenia
Autor: Remigiusz Mróz
Gatunek: kryminał
Wydawnictwo: Damidos








Heather i Scott rozpoczynają nowe życie, w nowym mieszkaniu, w nowym mieście. Ten etap ich wspólnego życia jednak nie trwa długo, ponieważ pewnego wieczoru zostaje odnalezione ciało dziewczyny. W sprawie morderstwa kobiety prowadzone są dwa równoległe śledztwa – jednemu z nich patronuje detektyw Evelyn Thomsen, a drugim zajmuje się sam partner Heather, były wykładowca uniwersytecki wątpiący w to, iż praca służb może zakończyć się powodzeniem. Który z zespołów jako pierwszy odnajdzie morderce i czy zdoła to zrobić, zanim zginie więcej osób?

„Wieża milczenia” nie jest złą książką, jednak jeżeli ktoś oczekuje, iż każda książka opatrzona nazwiskiem Remigiusza Mroza będzie dobrą pozycją, to może być rozczarowany. Widać, że jest to debiut. Autor ma tendencje do opisywania niektórych sytuacji w sposób podręcznikowy. Rozumiem motywację, ponieważ pewnie miało to na celu pełniejsze wyobrażenie sobie przez odbiorcę pewnych scen, jednak w moim odbiorze zabieg ten skutecznie hamował akcję. Remigiusz Mróz zagłębiał się też w życiorysy bohaterów pobocznych, których historia nie odgrywała żadnego znaczenia w fabule, przez co zamiast gnać za akcją, zapoznawałam się ze zbędnymi informacjami na temat postaci.

Niestety, jestem zmuszona negatywnie skomentować bohaterów tej książki.
Po pierwsze, w „Wieży milczenia” pojawia się pierwowzór kultowej postaci z nowszej serii Mroza – Joanny Chyłki. Czy to dobrze? To zależy. Z jednej strony cieszę się, że Eveline „ewoluowała” i w prawniczym cyklu postać stanowczej kobiety lubiącej szybkie auta została lepiej wykreowana, a z drugiej szkoda, że postać Chyłki jest właśnie odtworzeniem innej bohaterki.
Po drugie, postaci są pozbawione emocji. Scott nie przeżywa żadnej żałoby. Nie rozpamiętuje Heather. Utrudnia pracę policji i uważa, że on – cywil historyk, będzie skuteczniejszy w działaniu od służb specjalnych. Cóż, może właśnie w taki sposób godził się ze stratą ukochanej, niemniej obraz tego bohatera jest dla mnie najbardziej nie do przyjęcia, a że odgrywa od w „Wieży milczenia”, to utrudniał mi swoją osobą lekturę.

Widać, że Remigiusz Mróz chciał w fabule zamieszać, żeby uzyskać zapierający dech w piersiach zwrot akcji. Na szczęście, w swoich nowszych powieściach zrobi to zdecydowanie lepiej. Moim zdaniem w „Wieży milczenia” tego plątania było za dużo, przez co fabuła wydawała się być nieskładna.

Finalnie, jestem zmęczona lekturą. Nie mogę powiedzieć, że nie interesowało mnie zakończenie, ale do ukończenia książki bardziej motywowała mnie możliwość „odhaczenia” jako przeczytanej pierwszej książki Remigiusza Mroza. Właśnie przez fakt, iż „Wieża milczenia” jest debiutem i przez znajomość innych pozycji tego autora, cieszę się, że mogłam zapoznać się z jego pisarskimi początkami, jednocześnie dostrzegając poprawę na lepsze w innych jego książkach.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

piątek, 28 kwietnia 2017

#29 Grzech - Nina Majewska-Brown


Tytuł: Grzech
Autor: Nina Majewska-Brown
Gatunek: kryminał/thriller/obyczajowa
Wydawnictwo: Rebis








„Grzech” nie jest pierwszą powieścią Niny Majewskiej–Brown, za to jest jej debiutem kryminalnym. Czy autorka powieści obyczajowych sprostała wyzwaniu napisania książki z innego, cięższego gatunku? Zapraszam do poznania odpowiedzi na to pytanie w dalszej części wpisu.

Aleksandra jest rozwódką samotnie wychowującą nastoletnią córkę – Monikę. Kobiety nie mają ze sobą łatwo – matkę denerwuje zbytnia swawola córki, a córkę ograniczenia nadawane przez matkę. W życiu nastolatki jednak wydarza się coś, co sprzyja integracji z rodzicielką i pozwala na wspólny wyjazd do spokojnej, małej wsi o nazwie Koniuszki. Aleksandra oczekuje, że odpocznie w tym czasie od zgiełku miasta oraz problemów związanych zarówno z wybrykami córki jak i byłym mężem. Niestety ich wypoczynek wypada wtedy, gdy w Koniuszkach zaczynają dziać się rzeczy, przez które nikt nie może czuć się tam bezpiecznie.

Akcja „Grzechu” osadzona jest w małej wsi, gdzie wszyscy się znają, więc każdy jest specjalistą od życia sąsiada. Czytając tę książkę odczuwa się ten specyficzny klimat wspólnoty, pomimo którego większość z przedstawionych mieszkańców ma swoją mroczną tajemnicę znaną tylko danej osobie. To właśnie owe sekrety są przyczyną nieszczęść spływających na ludzi, na każdego w nieco inny, ale przewrotny dla jego życia sposób.

W „Grzechu” każdy z bohaterów jest dobrze wykreowany, nawet jeżeli chodzi o przykładowe panie sąsiadki, które co jakiś czas pojawiają się w fabule dla samego ubarwienia jej, a nie wniesienia czegoś istotnego. Choć książka nie stroni od łaciny podwórkowej, co przyznaję – momentami przeszkadza, to towarzyszy ona jedynie niektórym postaciom. Po pewnym czasie czytelnik zaczyna traktować przekleństwa jako cechę charakterystyczną dla niektórych bohaterów. Mnie początkowo owe słownictwo przeszkadzało, ale koniec końców jedna z osób, która płynnie posługiwała się bluzgami wzbudziła moją sympatię. Wniosek jest taki, iż w ten sposób nieprzystosowanych bohaterów też da się polubić!

Pokuszę się o stwierdzenie, że „Grzech” początkowo nie wyróżnia się niczym szczególnym, jednak im dalej w fabułę, tym bardziej czytelnik wciągany jest w małomiasteczkowy świat grozy, aby finalnie zostać znokautowanym zakończeniem. Muszę się przyznać, iż przed rozpoczęciem lektury „Grzechu" zdecydowałam się popełnić pewien niepochlebny w sferze czytelników występek – przeczytałam zakończenie książki. Chociaż miałam je w pamięci przez cały czas, to nie przeszkodziło to autorce w trzymaniu mnie w niepewności, a nawet w odczuwaniu dreszczy niepokoju. Oczywiście nie zachęcam do zaglądania na ostatnią stronę przed dotarciem do niej, ale chcę zaznaczyć, iż nawet to nie przeszkodziło Ninie Majewskiej–Brown w budowaniu napięcia.

„Grzech” to książka zdecydowanie godna polecenia. Autorka doskonale wymieszała w niej elementy powieści obyczajowej ze szczyptą kryminału, przez który niejednokrotnie można poczuć ciarki na plecach. Tę pozycję trzeba przeczytać!



Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

czwartek, 6 kwietnia 2017

Wiosenny TBR blogerów!

Hej!
Wiosna jest już z nami na dobre, w związku z czym warto coś na ten kwitnący czas zaplanować! Jak na książkoholików przystało, każdy powód jest dobry do tworzenia postanowień związanych z czytaniem.
Razem z kilkoma blogerkami książkowymi chcemy podzielić się z Wami lekturami, po które same chcemy sięgnąć w najbliższym czasie.
Dziewczynom serdecznie dziękuję za współtworzenie TBRu, a Was zapraszam do zapoznania się z pozycjami, które proponujemy przeczytać tej wiosny! :)


Propozycja Klaudii (Zaksiążkowana): 
Ściana burz - Ken Liu


Wydaje się niemożliwością wybrać tylko jedną książkę, którą planuję przeczytać tej wiosny, ale jest taka jedna, której premiery wyczekuję z utęsknieniem, a mowa tu o "Ścianie burz", kontynuacji "Królów Dary" Kena Liu. Pierwszy tom serii to z pewnością jedna z najlepszych fantasy, jakie kiedykolwiek przeczytałam, dlatego jestem ogromnie ciekawa, jak wypadnie tom drugi. Powieść oparta na kulturze orientalnej, zachwyciła mnie swoim klimatem oraz dokładnością w zarysowaniu świata przedstawionego. Porywa i fascynuje czytelnika, a jednocześnie angażuje go w rozgrywające się wydarzenia. Polityka, kwestie moralne oraz dylematy związane z człowieczeństwem - tego w tej książce nie brakuje. Dzięki barwnym bohaterom, Ken Liu pokazał również, jak władza jest w stanie zmienić człowieka. Jeśli ujęło Was tolkienowskie Śródziemie, z pewnością pokochacie Wyspy Dary. Ja już nie mogę doczekać się, aż znów zagłębię się w sprawy cesarstwa i będę przeżywać wydarzenia wraz z bohaterami, dlatego odliczam dni do premiery ;)



Propozycja Kasi (Życie blondynki): 
Kolejność - Hubert Hender


Cześć! Z tej strony Kasia, możecie mnie znać z instagrama jako @kasiareads. Prowadzę od niedawna bloga (życieblondynki) i co pewnie was nie zdziwi – uwielbiam czytać książki! :D
Kasia zaprosiła mnie do współtworzenia tego posta, w którym mamy przedstawić tą książkę, którą przeczytamy tej wiosny. Bardzo serdecznie jej dziękuję, że mam możliwość dodania czegoś od siebie do tak cudownego projektu! Nie przedłużając, przedstawiam Wam pozycję, która jest już na mojej półce od dłuższego czasu.

Opis:
Jeden z górników pracujących w kopalni w Kowarach zostaje bestialsko zamordowany w zupełnych ciemnościach. Mężczyzna nie potrafi zidentyfikować swojego oprawcy, nie jest w stanie uciec, a jego ostatnim uczuciem jest obezwładniający strach. Wkrótce pojawiają się następne ciała, wszystkie ponumerowane w osobliwy sposób.
Do śledztwa zostają przydzieleni komisarz Iwanowicz z jeleniogórskiej komendy i jego młodszy kolega, podkomisarz Gawłowski. Próbują ustalić, kto brutalnie zabija kolejnych mężczyzn, i desperacko starają się przerwać ponury cykl.
Iwanowicz, dręczony wspomnieniami, od których nie jest w stanie uciec, prowadzi śledztwo po omacku. We wszechobecnym mroku pobłyskują jedynie niewyraźne światła okolicznych miast.

Dlaczego chcę przeczytać?
Uwielbiam kryminały i po opisie wnioskuję, że nie będę mogła oprzeć się tej historii. Dostałam tę książkę od mojej przyjaciółki na urodziny, od tego czasu minęło już kilka miesięcy, więc chyba przyszedł czas, żeby się z nią za poznać. 



Propozycja Klaudii (Porozmawiajmy o książkach): 
Koneser - Joanna Opiat-Bojarska


Książka, którą planuję przeczytać tej wiosny jest 'Koneser' Joanny Opiat-Bojarskiej. W styczniu tego roku zapoznałam się już z pierwszym tomem serii o Burzy i Młodym, który bardzo mi się podobał! Jeśli wezmę pod uwagę fakt, że akcja 'Konesera' dzieje się w moich okolicach, to chyba nie może być lepszego początku tegorocznej wiosny, niż wybrać się w niebezpieczną podróż po terenach dobrze mi znanych. Spodziewam się, że tom drugi utrzyma świetny poziom pierwszej części! W końcu Opiat-Bojarska to mistrzyni kryminalnych historii, dlatego pozostaje mi tylko zaczytać się pysznie w 'Koneserze' i powitać wiosnę z tą mroczną historią!


(Pssst! Klaudia już zrealizowała swój wiosenny plan, więc jej recenzję "Konesera" możecie przeczytać klikając TUTAJ)



Moja propozycja: 
Zdobyć to, co tak ulotne - Beatrice Colin


Od mniej więcej roku jestem zaczytana w kryminałach. Jest to gatunek, po który zdecydowanie sięgam najczęściej. Uważam jednak, że na wiosnę, czyli czas będący nowym początkiem w przyrodzie, warto sięgnąć po coś innego i być może pozwolić zakwitnąć miłości do innego gatunku bądź po prostu do konkretnego czasu opisywanego w literaturze. Przez "Zdobyć to, co tak ulotne" spróbuję zakochać się Paryżu z XIX wieku, czyli zarówno i miejscu, i czasie, które na co dzień w żaden sposób nie są mi bliskie. No i jeszcze przez fakt, iż jest to powieść obyczajowa z wątkiem miłosnym, ale też poruszająca problem różnic społecznych oraz miejsca kobiet w ówczesnym świecie.. Same zmiany! :)



Dziewczynom jeszcze raz dziękuję za współpracę, a Was pytam: jakie są Wasze czytelnicze plany na wiosnę? :)

środa, 29 marca 2017

#28 Pragnienie - Jo Nesbø


Tytuł: Pragnienie
Autor: Jo Nesbø
Gatunek: thriller, kryminał
Wydawnictwo: Dolnośląskie








„Pragnienie” jest jedenastym tomem z cyklu o Harrym Hole. Dla niektórych – wyczekiwany ciąg dalszy, dla mnie – pierwsze spotkanie z popularnym autorem, którego nazwisko w bibliotece widziałam jedynie w katalogu, nigdy na grzbiecie książki stojącej na półce. A przecież to o czymś świadczy. I rzeczywiście – czytelnicy mieli rację.

Elise Hermansen po nieudanej randce z mężczyzną poznanym na Tinderze wraca do mieszkania, w którym mieszka sama. Na poprawę nastroju po niefortunnym wieczorze, kobieta ponownie oddaje się poszukiwaniom partnera na portalu randkowym. Kiedy słyszy dźwięk sygnalizujący sparowanie jej z kimś z bliskiej okolicy, Elise odczuwa szczęście. Niestety, niemal natychmiastowo przemienia się ono w strach, ponieważ kobieta nie podejrzewała, że usłyszany sygnał nie będzie pochodzić z jej telefonu, ani że „niedaleka odległość” nie będzie oznaczać sąsiedniego pokoju jej własnego mieszkania. Gdy na miejscu zjawia się policja, zastają tylko Elise z przegryzioną szyją.

Pragnienie” to mój jeden wielki zachwyt, a tym samym odkrycie nowego autora życia. Jo Nesbø zagwarantował takie zwroty akcji, że po skończeniu lektury nie wiedziałam, do której strony mam wrócić, żeby naprostować swoje podążanie za fabułą w nowym świetle (swoją drogą, wróciłam do początku i tam też czekała na mnie niespodzianka).

Kolejnym atutem (choć nie jest to pozytywem w przypadku każdej sceny) jest obrazowość, z jaką Jo Nesbø opisuje sytuacje. W czasie lektury bez problemu byłam w stanie odtwarzać kolejne wydarzenia przedstawione w książce. Niestety, włączając w to również sceny drastyczne.

Jo Nesbø skradł moje serce nie tylko budowaniem nastroju, ale też postacią Hallsteina Smitha – psychologa prowadzącego terapie, ale zainteresowanego wampirystami, czyli ludźmi osiągającymi zaspokojenie poprzez picie krwi. Człowiek ten jest prawdziwym pasjonatem w swojej działce, a przy okazji członkiem grupy pomagającej Hole w rozwiązaniu sprawy drastycznych morderstw. Nie wiem, czy Nesbø ma w zwyczaju wprowadzać do zespołu śledczych psychologa, ale ta postać w trakcie trwania sprawy, w trafny sposób tłumaczyła zachowanie wampirysty oraz uzasadniała jego motywy.

„Pragnienie” nie jest dla ludzi o słabych nerwach. To jedna z tych książek, w czasie czytania której odczuwałam niepokój nie tylko związany z jej bohaterami, ale też w życiu realnym, słysząc niespodziewane dźwięki. Przyznaje, że były momenty, w których nie czułam się bezpiecznie, a takich odczuć dawno nie przysporzyła mi żadna lektura.

Lubię serie, które nie są łączone jedynie głównym bohaterem, ale też zachowują ciągłość jego biografii. Cykl o Harrym Hole właśnie taki jest i chociaż, jak już wcześniej wspomniałam, „Pragnienie” było moim pierwszym zetknięciem się zarówno z autorem jak i popularnym bohaterem, to nie czułam się zagubiona. Owszem, pewnie musiałam nieco dłużej niż osoby będące na bieżąco poczekać ze zrozumieniem niektórych spraw, ale albo zostały one wyjaśnione wprost, albo opisane na tyle, że mogłam domyślić się o co chodzi, nie odbierając sobie ewentualnej przyjemności z późniejszego czytania pozostałych tomów. Powiem nawet, że chociaż wiem już w jakiej sytuacji znajduje się główny bohater, to nie traktuję tego jak spoilera, a jako najsilniejszą pobudkę do sięgnięcia po wcześniejsze książki o Harrym Hole.

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję portalowi lubimyczytac.pl 
 

środa, 22 marca 2017

#27 Dziewczyna, którą kochałeś - Jojo Moyes



Tytuł: Dziewczyna, którą kochałeś
Autor: Jojo Moyes
Gatunek: romans, powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Między Słowami






 

„Dziewczyna, którą kochałeś” to najnowsza powieść Jojo Moyes, czyli autorki głośnego tytułu „Zanim się pojawiłeś”. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej pisarki, więc mogłam jedynie bazować na opiniach krążących wokół drugiego z wymienionych tytułów. Nie będę ukrywać, że sprawiły one, iż sięgając po „Dziewczynę...” byłam nastawiona na powieść, w której wszystko kręci się wokół wątku miłosnego, nawet jeżeli to „wszystko” miało być tłem niebanalnym.

W „Dziewczynie, którą kochałeś” zostają przedstawione historie dwóch kobiet żyjących w zupełnie odmiennym czasie i okolicznościach. Sophie i jej siostra prowadzą hotel i restaurację w okupowanej podczas I wojny światowej Francji, wyczekując powrotu swoich mężów, którzy musieli stawić się na służbę w obronie kraju. Kobiecie dodaje otuchy jej portret, namalowany przez ukochanego mężczyznę na początku ich znajomości.
Liv za to jest młodą wdową po nowoczesnym architekcie, której ze szczęściem przestało być po drodze w momencie śmierci jej męża – Davida. Kobieta ledwo wiąże koniec z końcem, wszystko w domu przypomina jej o ukochanym (nie tylko przez fakt, iż budynek jest jego projektem).. a długów i problemów końca nie widać. Olivia również czerpie otuchę głównie z kontemplacji sztuki. W jej przypadku jest to prezent od męża – portret pewnej kobiety.
Co się wydarzy, jeżeli okaże się, że obraz przestanie dawać kobietom siłę, a przysporzy tylko więcej problemów?

Jak już wspomniałam na początku, najnowsza powieść Jojo Moyes klasyfikowana jest między innymi jako romans. Sięgnęłam po książkę świadoma tej kategoryzacji, jednakże w moim odczuciu wątki romantyczne nie są w niej najważniejsze. Owszem, fabuła bazuje na miłości, jednak obarczonej tęsknotą za nieobecnymi mężami.

W powieści „Dziewczyna, którą kochałeś” podoba mi się splecenie losu Sophii z życiem Liv. Jojo Moyes w subtelny sposób – znajdujący się dosłownie w tle codziennego funkcjonowania obu kobiet, połączyła je nicią nadziei oraz dawała siłę do walki w ciężkiej sytuacji.

Kobiety zmuszone są do samodzielności w ciężkim świecie – zarówno Sophie i jej siostra żyjące w okupowanym państwie, które bez pomocy mężczyzn musiały zapewnić bezpieczeństwo sobie oraz bliskim osobom, ale też Liv pozostawiona samotnie we współczesności, czasie bogatym we wszelkiego rodzaju rozrywki mogące pomóc „zasłonić” problemy.

Jest to powieść aktualna, właśnie ze względu na zwrócenie uwagi, iż nie wszystko da się schować do szafy. Warto zatrzymać się i przez chwilę zadumać nad „Dziewczyną, którą kochałeś”.